Był super

birdman_2

„Birdman” to kino niełatwe, niejednoznaczne i bezkompromisowe, nie dające się łatwo zaszufladkować. Mierzy się z największym demonem gwiazdorstwa – jak okiełznać wybujałe ego, kiedy okazuje się, że niemal wszyscy już o tobie zapomnieli.

Główny bohater Riggan Thomson był kiedyś super bohaterem, gwiazdą filmową rozpoznawaną na całym świecie, uwielbianą przez miliony. Po wielu latach od sukcesu serii filmów o tytułowym „Birdmanie”, próbuje o sobie przypomnieć, odzyskać nazwisko i rodzinę na deskach nowojorskiego broadwayu, jako reżyser, i aktor sztuki Raymonda Carvera.

„Birdman” w długich, mistrzowsko filmowanych ujęciach pokazuje proces walki bohatera z materią teatru, tekstu literackiego i niesubordynowanymi aktorami. Z drugiej strony daje obraz szamotaniny z samym sobą, rozgrywki o to, by na powrót zostać dostrzeżonym i docenionym. To przecież ciągła rywalizacja o względy widza, jego westchnienia aprobaty, okrzyki zachwytu – jest solą aktorskiego fachu, papierkiem lakmusowym gwiazdorstwa. Na trzecim wreszcie planie jest – nacechowana poczuciem winy z powodu zaniedbywania w dzieciństwie – walka o córkę, która dopiero co wyszła z odwyku.

birdman_1

Michael Keaton wygrywa tą sztukę po mistrzowsku. Potrafi być cichy, stłamszony, by za chwilę eksplodować nieokiełznanym szałem. W jego grze, mimice przez cały film dostrzegamy podskórny nerw, swoiste bolesne znamię wykrzykujące na zewnątrz, jak bardzo źle czuje się w swojej starej, dalekiej od sprawności herosa – skórze. Kreacji tej ciężaru dodaje wątek autobiograficzny. Keaton gra tu przecież prawie siebie. Na początku lat 90. był na ustach wszystkich kinomanów, kiedy w dwóch klasycznych filmach Tima Burtona zagrał rolę Batmana. Po części drugiej na własne życzenie zrezygnował z udziału w kontynuacji cyklu o super bohaterze. Dziś sam jest stary i co tu ukrywać – należy do drugiej ligi amerykańskich aktorów, jeśli chodzi o popularność. Ale czy warto, żeby kino o nim zapomniało? „Birdman” o twarzy Keatona udowadnia, że byłoby to ogromnym niedopatrzeniem.

Pod kątem realizacyjnym film Iñárritu to pierwszorzędna robota. Zdjęcia – stylizowane na jedno długie ujęcie, napędzające obraz niewidzialną energią – to istny majstersztyk. Muzyka też nie jest tu przypadkowa. Przez cały seans w tle gra sekcja perkusji – dzika, nerwowa, o znamionach chaosu – jak sam bohater. Na oddzielną uwagę zasługuje reszta obsady. Emma Stone w roli córki oraz Edward Norton i Naomi Watts, jako aktorzy w sztuce – to prawdziwe aktorskie perełki, od których nie można oderwać wzroku. Słowa uznania dla samego reżysera, który potrafił utrzymać w ryzach ten szalony scenariusz i na zupełnym luzie przeskakiwać pomiędzy „zwykłymi” scenami w teatrze, a zapierającymi dech w piersiach ujęciami latającego (dosłownie) bohatera.

„Birdman” to obraz fantastycznie skończony, wolny mentalnie i artystycznie, niespętany ograniczeniami techniki. Nawet w finale potrafi inspirować i pobudzać wodze fantazji. Podtytuł filmu brzmi – Nieoczekiwane pożytki z niewiedzy. Kto wie, być może to jest właśnie klucz do umysłu głównego bohatera, który przez cały film indoktrynowany jest przez swoje alter ego – człowieka ptaka: Jesteś teraz nikim, wszyscy o tobie zapomnieli! Ale zasługujesz, żeby na powrót być super bohaterem! Może czasami wiedzieć mniej to lepiej. Może nadmiar samoświadomości i autorefleksji nie prowadzi do szczęścia.

Birdman reż. Alejandro González Iñárritu. USA. 2014.

Jakie WINO do tego?

Toth Ferenc Egri Bikaver

Do filmu o super bohaterze proponuję super skoncentrowane wino. No dobrze, może z tą super koncentracją trochę przesadziłem, ale w swojej klasie cenowej Tóth Ferenc Egri Bikaver 2011 to wino zachowujące zdrowy balans między „dobrym czerwonym do wołowiny”, a przyjemnym przerywnikiem tygodnia – smaczną czerwienią, na dajmy na to środowy wieczór.

W nosie tego egerczyka (mieszanka Kekfrankosa, Kadarki, Merlota, Cabernet Franc i Cabernet Sauvignon) dzieje się całkiem sporo – mamy tu truskawki, jeżyny i nutę ciemnej czekolady. W smaku jest łagodnie wytrawne, posiada zdrową kwasowość. Obecnie dostępne w rewelacyjnej cenie 19,99 zł, w nowej ofercie win węgierskich w sieci sklepów Lidl.

Fotosy z filmu: materiały promocyjne dystrybutora.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s