DRUGI HOTEL MARIGOLD. Starszy może więcej

The_Second_Best_Exotic_Marigold_Hotel_1

„Drugi Hotel Marigold” ponownie zaraża pozytywnym myśleniem. I jest rzadkim przypadkiem, kiedy kontynuacja filmu udowadnia, że jest lepsza od części pierwszej.

W pierwszej części poznaliśmy historię grupy emerytowanych Anglików, którzy w poszukiwaniu krainy szczęścia trafili do Indii i zamieszkali w Hotelu Marigold. Hotelu nie byle jakim, bo prowadzonym przez żywiołowego i nieokrzesanego młodego Hindusa Sonnyego (Dev Patel znany ze „Slumdog Millionaire”). Obserwowaliśmy, jak przyzwyczajeni do swoich nawyków, ale przede wszystkim do brytyjskiego stylu życia seniorzy starają się adaptować do innej kultury, zwyczajów, języka i ludzi. Wiadomo, że starych drzew się nie przesadza, więc efekty były różne. Jedni radzili sobie lepiej, inni odkrywali, że nie jest to ich miejsce. Inni jeszcze dochodzili do wniosku, że małżeństwo w którym tkwią nie daje im szczęścia.

Co zmieniło się po czterech latach? Ci, którzy zostali powoli zaczynają się przyzwyczajać do indyjskich realiów. Evelyn (Judi Dench) zostaje zatrudniona jako buyer od tekstyliów, Douglas (Bill Nighy) próbuje swoich sił jako przewodnik turystyczny, Celia (Madre Hardcastle) i Ronald (Norman Cousins) prowadzą restaurację, a Muriel (Maggie Smith) pomaga Sonny’emu w zarządzaniu hotelem. Cóż za cudowna prowokacja! Zwłaszcza w czasach, kiedy starszych ludzi wysyła się na emerytury i twierdzi, że nie są już przydatni na rynku pracy.

The_Second_Best_Exotic_Marigold_Hotel_2

W „Drugim Hotelu Marigold” akcent dramaturgiczny zostaje nieco przesunięty na postać Sonny’ego. Ten chce powiększyć „imperium” Marigold dlatego wraz z Muriel udaje się do Stanów Zjednoczonych w poszukiwaniu inwestorów. Jednak dużo ważniejszym projektem jest jego własny ślub o czym chłopak zdaje się co chwilę zapominać. Wokoło tych wątków kręci się nieujarzmiona, szalona i kolorowa opowieść o indyjskich urokach życia.

W porównaniu z pierwszą częścią, John Madden wprowadza więcej wątków. Każdemu bohaterowi poświęcona zostaje dłuższa chwila, moment na oddech, w którym nieśpiesznie możemy się do niego zbliżyć, lepiej poznać. Czas, w którym rozterki zamieniają się w refleksję, a czysta radość życia wygrywa z niepewnością. W tym właśnie upatruję siłę i błyskotliwość filmu. Nie jest obrazem o bohaterach, on jest z bohaterami. I to się czuje.

„Drugi Hotel Marigold” poprowadzony jest w rytmie hinduskiego wesela, do którego od początku trwają przygotowania (stąd podział na części z tytułami). To święto miłości przypomina przy okazji, że ta rozkoszna emerytura, która spotkała gromadkę naszych sympatycznych seniorów nie może obejść się bez uczuć. Szczególne wrażenie robi wątek Evelyn i Douglasa, którzy znaleźli się (dosłownie) po latach. To urocze obserwować, jak ludzie z takim bagażem doświadczeń podchodzą do siebie z ogromnym szacunkiem z jednej strony, a z drugiej z niewiarygodną wręcz nieśmiałością. Jak mówi Evelyn: – Granica między pragnieniami, a obawami jest szerokości rzęsy. Chciałoby się dodać – w rzeczy samej. Piękna i – co ważne – nie ckliwa wisienka na torcie tego rozkosznego filmu.

Obraz Maddena to manifest i afirmacja ludzkiej starości i dojrzałości. Cudowna pochwała życia przy jego zmienności i nieprzewidywalności. Jeśli więc szukacie pozytywnego kopa i potrzebujecie naładować baterie, to świat Hotelu Marigold jest dla was.

Drugi Hotel Marigold (The Second Best Exotic Marigold Hotel) reż. John Madden. Wielka Brytania, USA. 2015.

Bolyki_Meta_Tema

Podążając tropem rozkoszy, do seansu polecam apetyczne wino Bolyki Meta Téma 2011 z węgierskiego Egeru.

W środku kryje się szczep hárslevelű, fermentowany w beczkach i starzony przez 10 miesięcy. W kieliszku złoty kolor. W bukiecie nuty beczkowe, nieśmiało maślane. Z owoców wyczuwalna gruszka, dalekie echo figi, a do tego wszystko to okraszone przyjemnym miodowym akcentem. Kropką nad i są pieczone jabłka, zalecające się w smaku. Zalecam degustować solo.

Sprawdzałem, wino niestety niedostępne w Polsce. Jednak dla fanów podróży do Budapesztu – polecam odwiedzenie sieci sklepów Bortársaság. Aktualizacja: wino (rocznik 2012) od niedawna dostępne w ofercie wrocławskiego importera Winofani, w cenie 59 zł.

Fotosy z filmu: Materiały promocyjne dystrybutora.

Reklamy

One comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s