10 filmów, na które warto czekać w tym roku

The_Hateful_Eight
The Hateful Eight

Do końca 2015 jeszcze kilka miesięcy, postanowiłem więc przejrzeć zapowiadane premiery kinowe i oddzielić ziarno od plew. Co ciekawego czeka nas jeszcze w tym roku? Oto, co dla was wybrałem.

Love reż. Gaspar Noé (2015)
Premiera: 28.08

Było już, co prawda w ostatnich latach kilka ciekawych obrazów pod tym tytułem, żeby wspomnieć chociażby filmy Michaela Haneke i Sławomira Fabickiego. Natomiast na nowy film Gaspara Noé czekam, bo było o nim już głośno na ostatnim festiwalu w Cannes, bo dużo wokół niego szumu – że znowu szokujący, odważny, obrazoburczy. A poza tym mam pewną słabość do obrazu Noé z przeszłości – „Nieodwracalne”. I to wystarczy.

Everest reż. Baltasar Kormákur (2015)
Premiera: 18.09

Tak, tak, to może być kolejne bohatersko-hollywoodzkie widowisko o ludziach większych, niż życie, którzy nie dali się burzy śnieżnej i zdobyli najwyższy szczyt świata. Wiem o tym. Ale czy takie historie nie są fascynujące? Jako fan himalaizmu i wspinaczki górskiej wchodzę w to w ciemno. Zacna obsada (Josh Brolin, Emily Watson, Robin Wright, Jake Gyllenhaal) też obiecuje, że to może nie być przypadkowy produkcyjniak wielkiej wytwórni.

Młodość (La giovinezza) reż. Paolo Sorrentino (2015)
Premiera: 18.09

Kolejny głośny tytuł ostatniego festiwalu w Cannes i najnowszy film twórcy „Wielkiego piękna” Paolo Sorrentino. I na tym w zasadzie mógłbym skończyć rekomendację. Kto widział poprzedni film Włocha, kto zadurzył się w jego barokowym kinie przywołującym najlepsze czasy Felliniego wie, że zapowiada się wydarzenie filmowe jesieni albo i całego roku. Wypieki na twarzy już są, nogi w gotowości do biegu. Spójrzcie tylko na zwiastun.

Legend reż. Brian Helgeland (2015)
Premiera: 09.10

Bo żaden ranking nie może się obejść bez kina gangsterskiego. A kiedy do tego mamy jeszcze historię gangsterską z Londynu lat 50. i 60., to już naprawdę robi się ciekawie. No i Panowie i Panie (przede wszystkim) – Tom Hardy w podwójnej roli braci bliźniaków.

Steve Jobs reż. Danny Boyle (2015)
Premiera: 16.10

Danny Boyle za kamerą, Kate Winslet i Michael Fassbender jako twórca Apple – Steve Jobs – przed nią. Historię tego jednego z największych wizjonerów współczesnego świata już nieźle znamy. Ale grupa ludzi zaangażowanych w ten film oraz trailer zapowiadają nie lada emocje. To może być naprawdę świetny film, nie tylko dla i-Fanów.

Sól ziemi (Le sel de la terre) reż. Juliano Ribeiro Salgado, Wim Wenders (2014)
Premiera: 23.10

W polskich kinach wciąż mało ciekawych dokumentów w regularnej dystrybucji. Tym bardziej cieszą tak odważne decyzje jak ta, żeby pokazać film o Sebastiao Salgado – fotografie, który podróżował przez 40 lat po całym świecie i dokumentował życie ludzkości w czasie najbardziej dla niej dramatycznych przemian. Intuicja mi podpowiada, że to może być niezapomniane kinowe i estetyczne przeżycie.

Spectre reż. Sam Mendes (2015)
Premiera: 06.11

Fakty przemawiają za siebie. Ostatnie filmy o agencie 007 były bardzo udane. Sam Mendes za kamerą w zasadzie nigdy się nie mylił. Jego poprzedni Bond „Skyfall”, to wciąż coś po czym wielu zbiera jeszcze zęby z podłogi. To zresztą (ponoć) jego ostatni film z cyklu. A do tego Christoph Waltz jako schwarzcharakter i (w końcu!) Monica Bellucci w roli kobiety Bonda. Jakieś pytania?

Makbet (Macbeth) reż. Justin Kurzel (2015)
Premiera: 27.11

Kto uważał na lekcjach literatury zna oczywiście tą historię bardzo dobrze. Ale przyznaję – mam słabość do Szekspira, jak i do opowieści o Makbecie. A jeszcze, kiedy w jego rolę wciela się Michael Fassbender… Zresztą spójrzcie na oszałamiającą epickość kolorystyczną już samego zwiastunu. To obrazy wyjęte żywcem z malarstwa wysokiej próby. Czuję, że będzie warto zapłacić za bilet choćby dla samych walorów estetycznych.

Mistress America reż. Noah Baumbach (2015)
Premiera: 04.12

A skąd tu ten tytuł? Bo Noah Baumbach to fenomen współczesnego, amerykańskiego kina niezależnego (tak, wiem, że coś takiego ponoć nie istnieje). Bo ponownie oglądamy tu jego muzę Gretę Gerwig. Fani „Frances Ha”, łączmy się!

The Hateful Eight reż. Quentin Tarantino (2015)
Premiera światowa: 25.12

Hmm… Co by tu napisać? Że to nowy, wielce oczekiwany obraz Quentina Tarantino? Że w głównej roli Samuel L. Jackson, a dalej Kurt Russel i Tim Roth? Że Quentin ponownie bawi się konwencją westernu przerabiając ją na swoją modłę? Ale w sumie, po co komu te głodne kawałki. I tak wiem, że na to pójdziecie, podobnie jak i ja.

PS. Nie, nie oczekuję nowych „Gwiezdnych wojen”. Wszystkich zawiedzionych – nie przepraszam 😉

Po tym zalewie świeżych propozycji filmowych złapałem ochotę na coś równie świeżego w kieliszku.

Pascal_Jolivet_Pouilly_Foume

Świeżak z Doliny Loary – Pascal Jolivet Pouilly-Fumé 2014. Charakterne i niezwykle aromatyczne, beczkowe sauvignon blanc, jak to bywa w tej apelacji. Agrestowe w nosie, mocno mineralne w smaku. W końcówce atakuje sprężystą kwasowością i zaskakującą goryczką. Doskonały, choć nie tani kompan na ostatnie ciepłe, letnie wieczory pod chmurką. Do kupienia w sieci sklepów Centrum Wina w cenie 125 zł.

Fotosy z filmu: materiały promocyjne dystrybutorów

Źródło wina: udostępnione przez importera.

Reklamy

2 comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s