NIERACJONALNY MĘŻCZYZNA. Zagraj to jeszcze raz, Woody

Irrational_Man_1

Istnieje subtelna różnica między najnowszym filmem Allena, a jego najlepszymi tytułami z ostatnich lat. To wciągający scenariusz. Brak ciekawej historii skrzeczy tu nieznośnie i przed ekranem trzyma nas tylko szacunek do starego Woody’ego oraz popisowy w swojej roli Joaquin Phoenix.

Nie mogło być inaczej, Woody Allen zagrał jeszcze raz to samo. Ten miłośnik gry na klarnecie, jeden z klasyków amerykańskiego kina od lat odgrywa tą samą lub bardzo podobną partyturę. Opowiada nam historie o inteligentach z dużych miast, zagubionych w swoich fobiach, nerwicach i dziwactwach. Szukających pocieszenia w ramionach kobiet lub wielogodzinnych dywagacjach o wyższości Kanta nad Nietzschem. Woody czasami wychodzi poza ten schemat, zdarza mu się także, że w jego obrębie odnajduje świeży element, faktor, który sprawia, że jego kino znowu ogląda się z podobnym zaciekawieniem jak w latach 70. i 80.

Lubię Allena. Uważam, że jego godna podziwu konsekwencja i systematyczność w pisaniu, i kręceniu filmów jest zjawiskiem absolutnie unikalnym, i stawia tego 80-latka z Manhattanu w galerii ikon światowej kinematografii. Co więcej, jestem przyzwyczajony i od dawna biorę za dobra monetę jego reguły gry – godzę się na tą konwencję i wiem, czego się spodziewać. Czuję się jednak „Nieracjonalnym mężczyzną” rozczarowany. Film jest o kilka długości od najlepszych „nowych” obrazów Allena – „Co nas kręci, co nas podnieca”, „O północy w Paryżu” czy rewelacyjnej „Blue Jasmine”. Ze starym Allenem nie będę nawet porównywał. Dlaczego? To może po kolei.

Irrational_Man_2

Miasteczko studenckie. Na uczelnię przybywa nowy, ale uznany w środowisku wykładowca filozofii Abe (Joaquin Phoenix). Abe przeżywa kryzys egzystencjalny, który topi w kolejno odkręcanych piersiówkach wypełnionych szkocką. Tytułowy mężczyzna ma też opinię kobieciarza, który flirtuje i wdaje się w romanse ze swoimi studentkami. Jednym z nowych celów staje się rezolutna i inteligentna Jill (Emma Stone). Gdzieś już to oglądaliśmy? Jasne, że tak. Nie w tym jednak rzecz. Gdyby Allen poprowadził wątek zblazowanego i zadufanego w sobie intelektualisty na tory mniej przez siebie uczęszczane. Gdyby nie szukał od razu rozwiązań w wątkach kryminalnych (do których przez ostatnie 20 lat z lubością powraca), to może znowu na lato dostalibyśmy błyskotliwy i iskrzący się od słodko-gorzkiego humoru filmowy prezent. Niestety nie tym razem. W zamian otrzymujemy warsztat wprawek scenariuszowych Allena – tu dodam zbrodnię, tu jedną kochankę więcej, tu trochę zagubionego wrażliwca, a widzowie na końcu i tak to kupią.

Powtarzam – „Nieracjonalny mężczyzna” to zaledwie wprawka scenariuszowa, która na tle ostatnich dokonań Woody’ego sprawia wrażenie jakbyśmy oglądali młodego, pryszczatego wielbiciela talentu nowojorczyka, który niedokładnie odrobił zadanie domowe. Momentami wieje nudą, a zwroty akcji obliczone na większy aplauz przyprawiają o kolejne ziewnięcie.

Jak już się powiedziało A, to trzeba powiedzieć i B. Zostałem na seansie do końca, ponieważ liczyłem, że coś się jeszcze wydarzy, że czymś mnie Allen porwie. Zostałem też przez szacunek dla samego Woody’ego. Przy takiej częstotliwości i produkcji jak z taśmy mogą zdarzyć się, i wpadki. Przyjmuję to. Przez te półtorej godziny przytrzymał mnie przed ekranem także hipnotyczny i jak zawsze brawurowy Joaquin Phoenix. Aktor ratuje postać Abe’a. Sprawia, że wykładowca filozofii nie stacza się w banał egocentrycznego inteligenta – amanta. Jest w nim jakaś niepokojąca neurotyczność, nerwowość przykryta płachtą znużenia i zniechęcenia do życia. Ciągnie Phoenix ten w film za uszy, oj ciągnie. Ale pamiętajmy – Allen zawsze miał rękę do świetnych aktorów.

Allen powinien przyjąć, że zdarzyło mu się potknięcie, ale nie warto się na nim skupiać tylko raczej spojrzeć w przyszłość. Opierając się na jego ostatnich doświadczeniach widać, że eksplorowanie ulubionych fobii i tematów nie raz skończyło się artystycznym spełnieniem oraz satysfakcją po obu stronach ekranu. Wiem, że jeszcze potrafi. Racjonalny mężczyzna powie zatem – Zagraj to jeszcze raz, Woody, ale przyłóż się bardziej. ***

NIERACJONALNY MĘŻCZYZNA (Irrational Man) reż. Woody Allen. USA. 2015.

Filipa_Pato_Branco

Dziś racjonalny wybór i co do butelki. Racjonalny, choć niesztampowy. Portugalski region Bairrada, z którego pochodzi wino, nie jest w Polsce zbyt popularny. Dość powiedzieć, że jak myślimy o portugalskim winiarstwie to na pierwszy ogień idą vinho verde z północnego Minho, poważne czerwienie i słodkie porto z doliny rzeki Douro oraz ciepła, soczysta, i owocowa czerwień z Alentejo. Tymczasem w środkowej Portugalii, w Bairradzie, na cudownej dla win ziemi urzęduje Filipa Pato, córka słynnego Luisa Pato z sąsiedniego regionu Beiras.

Do kieliszka nalałem jej białe cudeńko – Filipa Pato FP Branco 2014. Wino, z którym wiążę słodkie wspomnienia z ostatniego pobytu w Portugalii. Szczepy bical i arinto z etykiety, to typowe odmiany dla tej części kraju. W nosie przebijają się nuty białych kwiatów, brzoskwini, ale i grejpfruta. W smaku kremowe, dość bogate, wyraźnie wytrawne i rześkie, ale to raczej ciepły powiew z wybrzeży Algarve, niż chłodna i słona bryza znad Cabo da Roca. To wino, które nie krzyczy, ale po cichu się zaleca. Filipa reklamuje swoje flaszki hasłem: „Autentyczne wina bez makijażu”. Coś w tym jest. Cena 49 zł, importer Atlantika. *****

Fotosy z filmu: Materiały promocyjne dystrybutora

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s