SÓL ZIEMI. Malarz światła

Le_sel_de_la_terre_1

Przez 40 lat podróżował po świecie, dokumentując najważniejsze momenty z życiu ludzkości. Brazylijczyk Sebastiao Salgado stał się ucieleśnieniem tezy, że fotograf to malarz światła, choć w jego wypadku także i ludzi. „Sól ziemi” to na szczęście nie kolejna laurka o artyście, lecz bolesny portret kondycji współczesnego człowieka. Bardzo dobry portret.

Przy wsparciu żony, Salgado przez kilka dekad realizował projekty fotograficzne, które zawiodły go do Afryki, Ameryki Południowej, Azji czy Europy. Tak naprawdę jednak wędrował po całym świecie. Był wszędzie tam, gdzie działa się ludzka krzywda, gdzie człowiek przestawał być człowiekiem. W Ameryce Południowej fotografował śluby, pogrzeby, ludzi opuszczających swoje farmy, którzy zabierali ze sobą tylko to, co mogli sami unieść i wędrowali za pracą do miast. Efektem tej podróży był album „Inne Ameryki”. W latach 80. razem z Lekarzami Bez Granic przemierzał Afrykę, w tym ogarniętą suszą i głodem Etiopię. Był w Czadzie, Mali, Sudanie i Erytrei (album „Sahel: koniec drogi”). W tamtym okresie szczególnie zasmucał go los dzieci, którym poświęcił wiele ze swoich fotografii.

W latach 1994-2000 zbierał zdjęcia do albumu „Migracje: Ludzkość w ruchu”. W 43 krajach portretował obrazy ucieczki w poszukiwaniu lepszego miejsca do życia. Sam będąc uchodźcą ze swojego kraju, rozumiał los tułaczy. Kolejnym wielkim projektem jego życia, który zabrał kilka lat był fotoreportaż „Robotnicy: Archeologia przemysłowego wieku”. Tu składał hołd robotnikom, oddając z pietyzmem szacunek ich trudowi, mając w świadomości, że już niedługo ich praca może być zastąpiona przez maszyny. Przez lata pochylając się nad losem ludzkości, portretując ból, przemoc i odhumanizowanie – sam stał się ofiarą swojego tematu.

W latach 90. po powrocie z ogarniętej konfliktem, pełnej przemocy i śmierci Rwandy – zwątpił w sens swojej pracy. Był przemęczony, a mnogość nieszczęść, których był świadkiem i których doświadczał na wyciągnięcie obiektywu – wpędziła go dosłownie w chorobę. Formą terapii i odrutki stało się dla niego ostatnie dzieło, w którym odwrócił się od ludzi kosztem spojrzenia na świat zwierząt i przyrodę. Album „Genesis”, swoisty hołd, czy może bardziej wyznanie miłości do piękna Ziemi przyniósł mu kolejne już w karierze wyrazy uznania. Salgado zachwycał się wymierającymi gatunkami zwierząt, enklawami dzikiej, nieskażonej ludzkim piętnem natury, której za kilkadziesiąt lat może już nie być.

Le_sel_de_la_terre_2

Zachwycam się „Solą ziemi”, bo z materiału, który na papierze był paradoksalnie mało filmowy (trudno przez półtorej godziny pokazywać nawet najbardziej porywające zdjęcia i utrzymać napięcie) udało się zrobić niezwykle mocny i intensywny dokument, który jak wiertło wkręca się w psychikę widza. Film uwiera i – żyjącym w warunkach pokoju i mniejszego lub większego dobrobytu, mieszkańcom pierwszego świata – nie pozwala zbyt dobrze się poczuć. Szczególnie w sytuacji, gdy na większość globalnych katastrof pozostajemy zazwyczaj obojętni. Bo przemoc i nieszczęście tak nam spowszedniały.

„Sól ziemi” to także głos w sprawie roli i odpowiedzialności fotografa jako kronikarza dziejów. Gdzie leży granica do której można się posunąć prezentując ludzkie nieszczęście z wykorzystaniem twarzy konkretnych ludzi? Do jakiego momentu fotograf dokumentuje, a w którym staje się już uczestnikiem wydarzeń? Czy podejście zbyt blisko oblicza uczestników wydarzeń i wtargnięcie w środek dramatu nie jest przypadkiem przekroczeniem kruchej, nienamacalnej linii?

Salgado nieraz zarzucano, że w swoich fotografiach estetyzuje przemoc i nędzę, przez co ją instrumentalizuje, i zmniejsza jej realną wagę. Czy taki pomysł na fotografię to żerowanie na prywatności i ludzkiej godności? Przyznam, że trudno mi jednoznacznie odpowiedzieć. Wiem jedno. Obraz Salgado i Wendersa oszałamia jak niespodziewany flesz aparatu po oczach. Pozostawia z uczuciem dyskomfortu. Dyskomfortu ze świadomości, że to – parafrazując klasyka – ludzie ludziom i światu gotują ten los.

Unosi się nad filmem nastrój posępności i zwątpienia w zasadność fotografowania tego, co złe i nieprzyjemne. Pomarszczone czoło Sebastiao Salgado i jego pełna pokory twarz, przeorana ciągiem dramatów, których był naocznym świadkiem, skłania mnie jednak do refleksji, że za każdym razem, kiedy uznał, że świat powinien to zobaczyć – warto było ustawić przesłonę, wyregulować ostrość i nacisnąć na spust migawki. *****

SÓL ZIEMI (Le sel de la terre) reż. Juliano Ribeiro Salgado, Wim Wenders. Brazylia, Francja, Włochy. 2014.

Schuchmann_Vinoterra_Kisi

Prawdziwą, nieprzekłamaną solą swojej ziemi wydaje się być wino, które wybrałem do filmu. Mowa o gruzińskim pomarańczu z kwewri – Schuchmann Vinoterra Kisi 2011 (Interwin, 83 zł). Kisi to gruziński szczep, dużo mniej popularny, niż Saperavi i Rkatsiteli, ale dający moim zdaniem wina bardziej unikalne. Miałem percepcyjne problemy z tą butelką. Pomimo dość długiej dekantacji jej walory sensoryczne wciąż były niejednoznaczne i – co więcej – zmieniały się co chwilę. Po wielu próbach zmierzenia się z tą niezwykłą ekspresją zarejestrowałem w nosie nuty orzechowe, lekko warzywne. Wino ma miękkie taniny, które swoim charakterem przypominają te, które pojawiają się przy czerwieni. W smaku niezwykłe połączenie kwaśności i słoności. Kolor pomarańczowo-bury. Alkohol prawie nie wyczuwalny. To wino bezgraniczne, osobne, telluryczne, dedykowane do wielogodzinnej medytacji nad kieliszkiem, którego zawartość zapachowo-smakowa z minuty na minutę ciągle się zmienia. Serio! Bogowie, takie wina mogę pić zawsze i w każdych ilościach. *****

Przegląd fotografii Sebastiao Salgado

Fotosy z filmu: materiały promocyjne dystrybutora.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s