14 filmów o piciu, które uderzą ci do głowy

Barfly

Największy opój wśród pisarzy, koronowany bard pijaństwa Charles Bukowski napisał kiedyś – Znajdź coś, co kochasz i pozwól się temu zabić. Poniższe zestawienie 14 obrazów o piciu jest niemal idealną egzemplifikacją tej dewizy. Tylko nie mówcie, że nie ostrzegałem, bo kac gwarantowany.

Ćma barowa (Barfly) reż. Barbet Schroeder. 1987
Klasyk pijackiego kina na podstawie scenariusza klasyka pijackiej prozy – Charlesa Bukowskiego. Na papierze i ekranie wzorzec z Sevres – brudnego, zapchlonego, bezczelnie wyluzowanego i spływającego potokami taniej whisky, i wina – kina. Mickey Rourke w najlepszej roli w karierze gra Henry’ego Chinaskiego (alter ego Bukowskiego), poetę i alkoholika, który większość czasu spędza w barach. Pewnego dnia w trakcie opilstwa spotyka Wandę (Faye Dunaway), w której się zakochuje. W tle mikrokosmos amerykańskiego marginesu społecznego sprzed kilkudziesięciu lat. Kino, którym jak alkoholem, przesiąka się na wylot.

Highlights: Niepowtarzalny klimat książek Bukowskiego, najwierniej w historii przełożony na język filmu; Mickey “The Greatest” Rourke w najwyższej formie aktorskiej w karierze.

Bezdroża (Sideways) reż. Alexandre Payne. 2004
SidewaysMiles (Paul Giamatti) zabiera przyjaciela Jacka (Thomas Hayden Church) na ostatnią wspólną „męską” eskapadę, zanim ten drugi stanie na ślubnym kobiercu. Cel wyjazdu – winnice Kalifornii – jest nieprzypadkowy. Miles to wielki fan wina, poza tym ciągłym upijaniem się próbuje poradzić sobie z niedawnym rozwodem i pisarskim kryzysem twórczym. Piękne upojne obrazy winnic, dowcipne zderzenie winnego freaka z „ignorantem” i dużo, dużo lejącego się wina. Ale także kilka pięknych refleksji na temat winiarstwa, winorośli samej w sobie i życia tak w ogóle. Ciekawostka: film (zamierzenie lub nie) zapoczątkował w USA ogromny boom na wina ze szczepu Pinot Noir.

Highlights: zaciekłe deklaracje Milesa, jak to on nie znosi Merlot; cudowna scena, w której Virginia Madsen w chyba najpiękniejszy sposób, jaki pamiętam, wyjaśnia, dlaczego zakochała się w winie i co tak bardzo zafascynowało ją w nim, i w ludziach, którzy je tworzą.

Dni wina i róż (Days of Wine and Roses) reż. Blake Edwards. 1962
Days_of_Wine_and_RosesJoe (Jack Lemmon) jest wziętym specjalistą ds. public relations, który dla swoich klientów jest w stanie załatwić niemal wszystko. Na jednej z imprez firmowych poznaje sympatyczną sekretarkę (Lee Remick), z którą wkrótce zakłada rodzinę i rodzi im się dziecko. Styl życia Joe sprzyja częstemu zaglądaniu do kieliszka, czym zaraża także swoją ukochaną. Życie na rauszu wymyka im się spod kontroli w czego efekcie tracą pozycję społeczną, na którą pracowali. Rezygnacja z bankietowej codzienności i walka (tylko jednego z nich) z uzależnieniem, oddala ich od siebie… Ta przytłaczająca i (paradoksalnie) otrzeźwiająca historia rozegrana jest na częstych skokach czasowych, co wzmaga dodatkowo wrażenie, że alkoholizm jest jak staczający się z góry walec – przyśpiesza i miażdży wszystko, co napotka na swojej drodze. Film jest też dojmującym dowodem na to, jak trudno spojrzeć w lustro i przyznać się przed sobą do alkoholizmu. A poza wszystkim „Dni wina i róż” to zajmujące tło obyczajowe Ameryki lat 60., wraz z ówczesnymi konwenansami dotyczącymi picia i zsuwania się w bezkres alkoholowego nałogu.

Highlights: Porywający, wybitny w tej roli Jack Lemmon – w jednej chwili potrafi być nad wyraz komiczny, by za moment przeobrazić się w pijanego nieokiełznanego demona. Sceny jego pijackich schizofrenicznych awantur na długo zapadają w pamięć.

Dziennik zakrapiany rumem (The Rum Diary) reż. Bruce Robinson. 2011
The_Rum_DiaryKolejny film na podstawie książki („The Rum Diary”) pisarza, który nie zwykł wylewać za kołnierz – Huntera S. Thompsona (znany głownie z „Fear and Loathing in Las Vegas”). Johnny Depp gra tu Paula Kempa (ponownie alter ego autora) – niespełnionego literata, który przyjechał z Nowego Jorku do lepiącego się od potu i rumu Portoryko, by spróbować dziennikarstwa pod inną szerokością geograficzną. I mimo, że na pierwszy plan reżyser wysuwa historyczne fakty o początkach zmian, jakie nastąpiły w Portoryko na początku lat 60. ubiegłego wieku, to sceny pijaństwa i eksperymentalnego zażywania halucynogenów Kempa, i jego kompanów sprawiają sporo frajdy. Rum leje się strumieniami, a nieprzerwany kac bohatera przyprawia o zawrót głowy. Sugestia – przed seansem koniecznie przeczytajcie książkę.

Highlights: Johnny Depp sprawnie flirtujący z prozą Thompsona, nieśmiało nawiązujący do swojej niezapomnianej roli w „Fear and Loathing in Las Vegas”.

Factotum reż. Bent Hamer. 2005
FactotumTym razem ekranizacja książki Charlesa Bukowskiego o tym samym tytule. Schedę po Rourke’u przejmuje Matt Dillon. Gra tu Henry’ego Chinaskiego, który ima się dorywczych prac, by uciułać pieniądze na rozrywki, którymi żyje – alkohol, hazard i kobiety. Opowieść o facecie, który jest wolny jak ptak, ma niezliczone pomysły na życie i tylko jeden (jeśli w ogóle) cel – zostać pisarzem. To ciekawa (choć nie dorastająca do literatury) opowieść o człowieku, który pije ze studni samego siebie i pije, i pije, i pije na powrót.

Highlights: Ciekawe, fajnie, że niepominięte, kobiece tło opowieści w postaci niebanalnych i wyrazistych Lily Tomlin, i Marisy Tomei.

Kiedy mężczyzna kocha kobietę (When a Man Loves a Woman) reż. Luis Mandoki. 1994
When_a_Man_Loves_ a_WomanCiekawy przykład kina obyczajowego głównego nurtu, pokazujący, że alkoholikami nie zostają tylko ludzie z marginesu społecznego. Meg Ryan w roli aktywnej zawodowo, zadbanej mieszkanki San Francisco, żony, matki dwójki dzieci, która od początkowego stadium, aż przez kolejne etapy przechodzi drogę uzależnienia alkoholowego. Światło rzucone zostaje tu na zakłamanie, w jakim żyją ludzie, którzy swoje problemy chcą ukryć przed najbliższymi. Film nie jest może zbyt przenikliwy, pewnie nie zmieni waszego życia, ale w formie akceptowalnej dla szerokiej widowni przemyca ważną prawdę – im bardziej staramy się ukryć przed ukochanymi nasz alkoholowy problem, tym ze zdwojoną siłą uderza, kiedy wyjdzie na jaw.

Highlights: mocne sceny, w których bohaterka popija potajemnie.

Pętla reż. Wojciech J. Has. 1957
PetlaBezwzględna, oszczędna filmowo historia powolnej agonii młodego człowieka, zniewolonego przez alkohol. Opowieść rozgrywa się w trakcie jednego dnia. Kuba (Gustaw Holoubek) walczy z uzależnieniem, stara się mu pomóc jego dziewczyna Krysia (Aleksandra Śląska). Bohater próbuje wytrwać bez kieliszka do wieczora, kiedy to dziewczyna wróci po niego i udadzą się do lekarza. Czas oczekiwania w samotności staje się jednak ciągiem utrapień, a bohater pozostawiony sam sobie skazany jest na myślenie o nałogu. Kuba nie wytrzymuje ciśnienia i wychodzi na miasto… Wybitny, bezlitosny realizm Wojciecha Hasa na podstawie opowiadania Marka Hłaski.

Highlights: Gustaw Holoubek i Tadeusz Fijewski w scenie popijawy w Barze Pod Orłem… Reszta jest milczeniem.

Pod Mocnym Aniołem reż. Wojciech Smarzowski. 2014
Pod_mocnym_aniolemJerzy (Robert Więckiewicz) jest pisarzem i alkoholikiem. Poznajemy go w momencie, gdy zaczyna czuć, że może wygrać z nałogiem. Zakochuje się w młodszej dziewczynie (Julia Kijowska) i nareszcie widzi, że ma dla kogo żyć. Nie wytrzymuje jednak w postanowieniu. Wojciech Smarzowski ambitnie ryzykuje i bierze się za bary z pijacką, wyjątkowo niefilmową prozą Jerzego Pilcha i… chwieje się gdzieś w połowie filmu. W mistrzowskim, jak zawsze u niego, montażu miesza sceny realistyczne z halucynacjami i retrospekcjami, i choć tworzy przez to zbyt wielki chaos, w którym ginie główny bohater, to i tak warto to zobaczyć. U Smarzowskiego alkoholizm to niemal horror. Znaki rozpoznawcze jego kina osiągają tu stany wysokie – krąg zaklętych majaczeń, fizjologiczne wydzieliny, kompulsywny seks. Smarzowski (jak zwykle) nurza widzów w błocie ludzkich dramatów, a dodatkowo w tym wypadku wtóruje mu niewesoły tekst książkowego pierwowzoru. Film na podstawie wybitnej, nagradzanej pijackiej powieści Pilcha. Więc, któż inny jak nie Smarzowski (w którego kinie wóda leje się strumieniami) miał się tym zająć?

Highlights: Braciak, Dorociński, Dziędziel, Jakubik, Preis, Więckiewicz… Można by długo wymieniać. Galeria brawurowych ról pijaków jest tu nieskończona. Warto choćby dla nich.

Pod wulkanem (Under the Volcano) reż. John Huston. 1984
Under_the_VolcanoNiezwykle sugestywna opowieść o alkoholiku – byłym konsulu angielskim w Meksyku. Albert Finney gra tu człowieka, który po latach dyplomatycznych sukcesów traci sens i wiarę w życie (do czego przyczynia się także odejście żony) i pogrąża się w nałogu alkoholowym. John Huston rozgrywa tą mroczną historię w egzotycznej, niepokojącej atmosferze obchodów Święta Zmarłych. A w tle pociągający klimat meksykańskiej obyczajowości i kultury. Film na podstawie słynnej powieści Malcolma Lowry’ego pod tym samym tytułem.

Highlights: Wybitna, hipnotyczna rola Finneya, a także kilka złotych – pijackich cytatów np. – Nie ma bardziej nic realnego, niż magia. – Piekło jest moim wyborem. Wybieram piekło. – Bywam pijany w konwencjonalnym, niespójnym sensie.

Stracony weekend (The Lost Weekend) reż. Billy Wilder. 1945
The_Lost_WeekendSpojrzenie na alkoholizm z perspektywy lat 40. ubiegłego wieku. Don Birnham (Ray Milland) jest niespełnionym scenarzystą, ale przede wszystkim… alkoholikiem. Jego brat i dziewczyna chcą utrzymać Dona w trzeźwości przez 10 dni. W związku z tym planują krótkie wakacje na wsi przez weekend. „Stracony weekend” jest dobrze zagranym i wiarygodnym obrazem uzależnienia z mocnymi dialogami, i scenami, o których się pamięta. Czasy, w których powstał mogły nie sprzyjać realizmowi i naturalizmowi, które są na porządku dziennym we współczesnym kinie. Tymczasem Wilder wyciska wiele z tematu, choć momentami brakuje tu dosadności. Zakończenie też może sprawiać wrażenie zbyt optymistycznego. Syndrom kodeksu Haysa? „Stracony weekend” to pierwszy (i z tego, co pamiętam ostatni) film o alkoholiku, który otrzymał Oscara za najlepszy film (a także dla aktora pierwszoplanowego, reżysera i za scenariusz). Tym bardziej zaskakują czasy, w których podjęto taką decyzję.

Highlights: Scena, w której pozostawiony w zamknięciu Don gorączkowo szuka alkoholu w mieszkaniu.

Wesele reż. Wojciech Smarzowski. 2004
WeseleChoć na pierwszym planie jest tu tytułowe wesele Janusza i Kaśki (zorganizowane przez ojca panny młodej wg. zasady zastaw się, a postaw się), to Smarzowski, tak jak nikt przed nim, bezlitośnie odziera polską biesiadność i weselny folklor z poprawności obyczajowej, i romantyzmu. Jak nikt wcześniej rozprawia się z polskimi demonami i wadami narodowymi. Wesele Smarzowskiego to: spływająca hektolitrami rzeka wódy, biesiadnicy upaplani w błocie i rynsztoku, zatracający resztki godności i człowieczeństwa, wybijające w powietrze zasrane kible, kopulujący na zapleczu goście, i złamana moralność, nieuznająca za coś zdrożnego zabicie człowieka. Reżyser (to fakt) rozgrywa swoją partyturę na ekstremach i przesadzie. Po seansie bezcenna pozostaje jednak gorycz i kac moralny, wysyłające jasny przekaz – może nie wszystkie przedstawione sytuacje zdarzają się na jednym weselu, lecz niektórzy z nas bez problemu są sobie z autopsji w stanie przypomnieć niektóre fragmenty filmu na wyrywki…

Highlights: Szalone, zapijaczone trio – Marian Dziędziel, Arkadiusz Jakubik i Jerzy Rogalski; pastiszowy utwór z filmu – „Biały miś” Tymona i The Transistors.

Wszyscy jesteśmy Chrystusami reż. Marek Koterski. 2006
Wszyscy_jestesmy_ChrystusamiMarek Koterski kolejny raz w opowieści o swoim neurotycznym bohaterze – Adasiu Miauczyńskim. Miauczyński jest pijakiem, który przegrał życie i stracił wszystko – rodzinę, znajomych i pracę. We „Wszyscy jesteśmy Chrystusami” pojawia się w dwóch wcieleniach: młody ponad trzydziestoletni wykładowca (Andrzej Chyra), pogrążający się w oparach nałogu oraz Adaś w wieku lat 55 (Marek Kondrat). Ten drugi to już niemal degenerat opuszczony przez bliskich. Światłem w tunelu i jedynym ratunkiem wydaje się być miłość syna. Siadają razem przy stole i szczerze rozmawiają o tym, co ich dotąd dzieliło…

Highlights: Świetne kreacje Andrzeja Chyry i Marka Kondrata, który potwierdza po „Dniu świra”, że rola Miauczyńskiego, to była prawdopodobnie najwybitniejsza kreacja w jego karierze.

Zostawić Las Vegas (Leaving Las Vegas) reż. Mike Figgis. 1995
Leaving_Las_VegasSyreni śpiew Nicolasa Cage’a. Jedna z jego ostatnich wybitnych ról, po których stoczył się w morze przeciętności, czy wręcz fatalnej gry i przestrzelonych decyzji scenariuszowych. Scenarzysta Ben (w pełni zasłużony Oscar dla Cage’a) z powodu ciągłego chlania zostaje wyrzucony z pracy. Za pieniądze z odprawy wyjeżdża do Las Vegas (miasta, gdzie nigdy nie zamyka się barów), gdzie planuje zapić się na śmierć. Tam poznaje luksusową prostytutkę – Serę (Elisabeth Shue), która się w nim zakochuje, akceptując go takim, jakim jest (i wzajemnie). Oboje nie mają zbyt wiele do stracenia. Sera staje się dla Bena ukojeniem i zostaje jedynym świadkiem jego końca.

Highlights: duet Shue – Cage. Chyba nigdy wcześniej i później nie było na ekranie tak przekonującej pary straceńców, za którymi widzowie, plamiąc się i brudząc – idą na samo dno otchłani.

Żółty szalik reż. Janusz Morgenstern. 2000
Zolty_szalikJanusz Gajos w wybitnej, przejmującej roli szanowanego dyrektora firmy – wieloletniego alkoholika, którego nałóg zdaje się wręcz pożerać. Bohater dzień przed Wigilią otrzymuje od syna prezent – żółty szalik. Szalik jest rodzajem talizmanu, który mężczyzna, co jakiś czas otrzymuje od najbliższych i za każdym razem go gubi. Po kolejnej zakrapianej kolacji bohater wpada w delirium i zostaje przez bliskich odwieziony do matki. Ta pomaga mu wytrzeźwieć i spędzają wspólnie święta. W prezencie bohater ponownie otrzymuje żółty szalik. Ma mu pomóc w zerwaniu z zabójczym nałogiem. Ta niezwykle zajmująca historia oparta została na oryginalnym scenariuszu napisanym przez (a to zaskoczenie) Jerzego Pilcha. Dramat uzależnionej jednostki, ale i pojedyncze dramaty jego najbliższych tworzą uderzająco sugestywny i dojmujący obraz nałogu, jako źródła nieszczęść alkoholika, ale i jego najbliższego otoczenia.

Highlights: Gajos!!! To, co aktor wyprawia w tej niezwykle wyrazistej roli jest nie do opisania. Ręce same składają się do oklasków. A poza tym: subtelna muzyka Michała Lorenca i doskonały drugi plan – Krystyna Janda i Danuta Szaflarska. Brawo!

Birgit_Braunstein_Blaufrankisch_Heide

Osobiście mam tak, że jak oglądam filmy o pijących ludziach (nawet te nieprzyjemne), to wbrew naturalnemu odruchowi sam nabieram ochoty, by coś wychylić. Pamiętajcie jednak – pijemy odpowiedzialnie. Do każdego z tych obrazów proponuję, więc prawdziwą (uniwersalną jak sądzę) winną petardę. Wino, które swoją energią i soczystością sprawia, że chce się je pić i pić – Birgit Braunstein Blaufränkisch Heide 2012 (w ofercie Wine Avenue, 61 zł).

Ta czerwień od zdolnej winiarki z austriackiego Burgenlandu, w zapachu atakuje świeżymi jeżynami, sycącym czerwonym owocem, pojawia się też pieprz. W smaku żywe, soczyste, bombowo-owocowe. Owoc jest mocny i intensywny, lecz otula podniebienie jedwabistą gładkością. Bardzo przyjemna, bezpretensjonalna i hedonistyczna butelka, która satysfakcjonuje z każdym łykiem i pobudza apetyt na więcej. Właśnie za takie momenty uwielbiam wino. *****

Fotosy z filmów – materiały promocyjne dystrybutorów.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s