12 uniesień – filmowe podsumowanie 2015 roku

Najlepsze_filmy_2015W mijającym kinowym roku w moim prywatnym rankingu na szczycie znalazła się bliska arcydziełu, wybitna „Młodość”. Potem znakomite „Whiplash” i „Turysta” oraz kilkanaście bardzo dobrych filmów, w tym dwa dokumenty. Jeśli je przegapiliście – to świetna okazja do nadrobienia zaległości. Jeśli znacie – nic nie stoi na przeszkodzie, żeby je sobie przypomnieć. Świetne kino obroni się zawsze. Oto 12 filmowych uniesień 2015.

Birdman, czyli nieoczekiwane pożytki z niewiedzy (Birdman or The Unexpected Virtue of Ignorance) reż. Alejandro González Iñárritu. USA. 2014.

Birdman_3„Birdman” to kino niełatwe, niejednoznaczne i bezkompromisowe, nie dające się łatwo zaszufladkować. Mierzy się z największym demonem gwiazdorstwa – jak okiełznać wybujałe ego, kiedy okazuje się, że niemal wszyscy już o tobie zapomnieli. W długich, mistrzowsko filmowanych ujęciach pokazuje proces walki bohatera z materią teatru, tekstu literackiego i niesubordynowanymi aktorami. Z drugiej strony daje obraz szamotaniny z samym sobą, rozgrywki o to, by na powrót zostać dostrzeżonym i docenionym. To przecież ciągła rywalizacja o względy widza, jego westchnienia aprobaty, okrzyki zachwytu – jest solą aktorskiego fachu, papierkiem lakmusowym gwiazdorstwa. Na trzecim wreszcie planie jest – nacechowana poczuciem winy z powodu zaniedbywania w dzieciństwie – walka o córkę, która dopiero co wyszła z odwyku. To obraz fantastycznie skończony, wolny mentalnie i artystycznie, niespętany ograniczeniami techniki. Oscar za Najlepszy Film w pełni zasłużony.

Polecane wino: Tóth Ferenc Egri Bikaver

Body/Ciało reż. Małgorzata Szumowska. Polska. 2015.

Body_Cialo_3Małgorzata Szumowska w „Body/Ciało” o śmierci, kruchości i ulotności ciała, ale i duszy, mówi językiem dystansu, i ironii. Danie wagi ciężkiej serwuje nad wyraz lekko i z humorem. „Body/Ciało” jest w gruncie rzeczy filmem kilku tematów. Rozprawia o anoreksji, o tym jak młode dziewczyny starają się z tym „głodem współczesności” walczyć. Jest opowieścią o przemijaniu, czego najjaśniejszym dowodem mają być niedoskonałe, pomarszczone, starzejące się ciała bohaterów. Ale jest też w końcu obrazem zderzenia się dwóch światów. Świata Anny – wierzącego, że czeka na nas coś po śmierci, próbującego się z tamtym światem skomunikować. Świata prokuratora – gdzie jest tylko miejsce na sceptycyzm, cynizm i ironię. I choć próbuje on na moment wyjść z własnej roli, kończy się to na życzliwym, ale jednak śmiechu. Szumowska, pomimo ciężkiego tematu, nakręciła najbardziej wyluzowany obraz w swojej karierze. I wygrała… swój najlepszy film.

Polecane wino: Cantina Terlano Pinot Bianco Vorberg

Drugi Hotel Marigold (The Second Best Exotic Marigold Hotel) reż. John Madden. USA, Wielka Brytania. 2015.

The_Second_Best_Exotic_Marigold_Hotel_3„Drugi Hotel Marigold” ponownie zaraża pozytywnym myśleniem. I jest rzadkim przypadkiem, kiedy kontynuacja filmu udowadnia, że jest lepsza od części pierwszej. W porównaniu z pierwszą częścią, John Madden wprowadza więcej wątków. Każdemu bohaterowi poświęcona zostaje dłuższa chwila, moment na oddech, w którym nieśpiesznie możemy się do niego zbliżyć, lepiej poznać. Film poprowadzony jest w rytmie hinduskiego wesela, do którego od początku trwają przygotowania (stąd podział na części z tytułami). To święto miłości przypomina przy okazji, że ta rozkoszna emerytura, która spotkała gromadkę naszych sympatycznych seniorów nie może obejść się bez uczuć. Szczególne wrażenie robi wątek Evelyn i Douglasa, którzy znaleźli się (dosłownie) po latach. Obraz Maddena to manifest i afirmacja ludzkiej starości i dojrzałości. Cudowna pochwała życia przy jego zmienności i nieprzewidywalności.

Polecane wino: Bolyki Meta Téma

Dzikie historie (Relatos salvajes) reż. Damián Szifrón. Argentyna, Hiszpania. 2014.

Relatos_salvajes_3„Dzikie historie” w sześciu krótkich epizodach pokazują w dosadnym i tragikomicznym stylu, co może stać się z ludźmi, kiedy puszczają im wszelkie bariery. Obserwacja to niezwykle szokująca. Jakkolwiek, by się jednak nie wypierać, to po części historie o nas wszystkich. Obraz Szifróna to studium przypadków. Mniej lub bardziej dziwacznych, bliższych i dalszych życiu. Jednak tak naprawdę nawet z tych najbardziej groteskowych opowieści wyziera niezwykle realistyczny i tak nam wszystkim bliski – główny bohater filmu. Tym bohaterem jest ludzka natura, która nieposkromiona i niepohamowana zawczasu potrafi przybić piątkę najmroczniejszym z demonów. Seans przerażających i zarazem śmiesznych „Dzikich historii” przypominał mi trochę obserwowanie wybudzonego wulkanu. Wszyscy dobrze wiemy jak to się skończy, ale i tak z wypiekami na twarzy zastygamy ze wzrokiem wbitym w górę. Przed nami i w nas samych bulgocze żywy ogień. I wszyscy czekamy na erupcję. Dobre kino o wysokiej temperaturze wrzenia.

Polecane wino: Weingut Wittmann 100 Hügel Riesling trocken

Imigranci (Dheepan) reż. Jacques Audiard. Francja. 2015

DheepanDheepan – bojownik ze Sri Lanki, w obliczu kresu wojny domowej ucieka z nieznajomą, świeżo poznaną kobietą i małą dziewczynką do Europy. Zabiera je ze sobą, licząc, że ułatwi mu to uzyskanie azylu we Francji. Audiard w tej opowieści o imigrantach – uciekinierach z Azji, zabiera głos w szarpanej drgawkami, europejskiej dyskusji na temat otwarcia granic geograficznych, ale przede wszystkim mentalnych, na uciekinierów z targanych konfliktami rejonów świata. Głos to przewrotny, jak i historia Dheepana, który z frontu wojennego trafia na bezwzględną francuską ulicę, gdzie też trwa walka o przetrwanie, tyle, że w innym kontekście. Idylliczny obraz spokojnego życia na mafijnym francuskim osiedlu (gdzie bohater zostaje dozorcą) w stylu kina zaangażowanego społecznie, przemienia się niespodziewanie w krwawą opowieść o bohaterstwie i odwecie z masą niedopowiedzeń. Fikuśne, przez większą część seansu, surowe, realistyczne kino, odtrutka na tak powszechne europejskie zobojętnienie. Obraz nagrodzony Złotą Palmą w Cannes.

Polecane wino: Domaine Sainte Croix Magneric

Mad Max: Na drodze gniewu (Mad Max: Fury Road) reż. George Miller. Australia, USA. 2015.

Mad_Max_3Nakręcony w szaleńczym tempie, z użyciem żółtego, przepalonego od słońca filtra, film jest doskonałą emanacją tego, co najlepsze w kinie mainstreamowym. Wartka, nie dająca chwili spokoju akcja (nie pamiętam tak gęstej dramaturgii i nieustannego napięcia od „Ultimatum Bourne’a”). Wyraziste, niebanalne postaci z tajemnicą w tle (Max – buntowniczy, acz honorowy kowboj przyszłości, Furiosa – zbuntowana feministka poszukująca krainy dzieciństwa). Wbijające w fotel dzikie sekwencje pościgów, choć film to w zasadzie jeden wielki pościg. I ten świat bliżej nieokreślonej przyszłości, niejednorodny, zachwycający swoją posępną poetyką. Ubrany w kostium surowego pustynnego krajobrazu, gdzie każda kropla wody jest na wagę złota. Historia jest tu kluczem otwierającym drzwi do pojemnego pokoju wypełnionego po brzegi cytatami, inspiracjami i komentarzem do ważkich wyzwań współczesności. Głos w sprawie niezależności jednostki, aluzje do problemów z woda pitną w pewnych częściach świata, paliwo jako jedna z głównych kart przetargowych w biznesowych i politycznych negocjacjach na szczytach władzy, i ubezwłasnowolnienie kobiet, obecne choćby w krajach muzułmańskich.

Polecane wino: Anselmo Mendes Muros Antigos

Młodość (La giovinezza) reż. Paolo Sorrentino. Francja, Szwajcaria, Wielka Brytania, Włochy. 2015.

Youth_3Sorrentino podobnie, jak robił to już w zjawiskowym „Wielkim pięknie”, stosuje tu niemal wszystkie środki wyrazu, jakie oferuje kino. Nastraja symfonią dźwięków, szkicuje sielankowym górskim pejzażem, ustawia widzów w charakterze gości spacerujących po słynnej galerii, która wypełniona jest po sufit arcydziełami malarskich mistrzów. Z wyczuciem cytuje klasykę kina. Niemal każda scena, dźwięk i obraz zasługują na oddzielną pauzę, chwilę skupienia i zawieszenia wzroku. Znakomity (znowu!) soundtrack z wykonywanymi „na żywo” w trakcie filmu utworami, pomysłowe chwyty operatorskie (ciała kuracjuszy kręcone z głębin basenu, kamera pośrodku karuzeli z grającym zespołem) – to tylko pierwsze z brzegu przykłady kunsztu i smaku reżysera. Jest w tej sprawności realizatorskiej coś diabelskiego. Doprawdy trudno uwierzyć, że tak wiele elementów można utrzymać w ryzach i twardą reżyserską ręką dyscyplinować na ekranie wszystkie pomysły, tak żeby nie skończyło się to na artystowskiej kakofonii. Trudno uwierzyć, a jednak można. „Młodość” na swój barokowy sposób pośród wielu wątków dotyka także tematu arcypierwotnego. Rzuca światło na rolę i wagę emocji w sztuce, i w życiu. Ustami doświadczonego i mądrego życiowo Micka, faceta, który żył z wymyślania historii, mówi nam jedno – to nieprawda, że emocje są przeceniane, emocje to wszystko, co mamy.

Polecane wino: Tenuta Sant’Antonio Soave Superiore Monte Ceriani

Perłowy guzik (El botón de nácar) reż. Patricio Guzmán. Francja, Hiszpania, Chile. 2015.

El_boton_de_nacar_3Patricio Guzmán w dokumencie „Perłowy guzik” w niebanalny i poruszający sposób prowadzi widzów na samo dno piekła historii Chile. Guzmán nieprzypadkowo obsadza wodę w jednej z głównych ról. Jej fenomen polega przecież na niemal boskiej sile dawania i odbierania. Z jednej strony skupia w sobie promienie letniego słońca, absorbuje tlen, daje pokarm rybakom, pozwala odkrywać nowe lądy. Z drugiej – jest żywiołem wywołującym kataklizmy, potrafiącym w mgnieniu oka zmieść ludzkie życie z powierzchni ziemi. Reżyser z gracją żonglera gładko przechodzi od atrakcyjnego estetycznie metafizycznego fresku o naturze do opowieści o świecie, który na oczach Chilijczyków odchodzi na zawsze. Mowa o plemieniu z najdalszych zakątków południa kraju, które porozumiewało się językiem kawaskar, odmiennym od hiszpańskiego. „Perłowy guzik” zachwyca jako film i wciąga niczym najlepszy ambitny kryminał z drugim dnem. Jako dokument zmusza kolejny raz, żeby zrewidować swój pogląd na ludzką naturę.

Polecane wino: Familia Oliveda Cava Brut Jove

Sól ziemi (Le sel de la terre) reż. Juliano Ribeiro Salgado, Wim Wenders. Brazylia, Francja, Włochy. 2014.

Le_sel_de_la_terre_3Przez 40 lat podróżował po świecie, dokumentując najważniejsze momenty z życiu ludzkości. Brazylijczyk Sebastiao Salgado stał się ucieleśnieniem tezy, że fotograf to malarz światła, choć w jego wypadku także i ludzi. „Sól ziemi” to na szczęście nie kolejna laurka o artyście, lecz bolesny portret kondycji współczesnego człowieka. Zachwycam się „Solą ziemi”, bo z materiału, który na papierze był paradoksalnie mało filmowy (trudno przez półtorej godziny pokazywać nawet najbardziej porywające zdjęcia i utrzymać napięcie) udało się zrobić niezwykle mocny i intensywny dokument, który jak wiertło wkręca się w psychikę widza. Film uwiera i – żyjącym w warunkach pokoju i mniejszego lub większego dobrobytu, mieszkańcom pierwszego świata – nie pozwala zbyt dobrze się poczuć. Szczególnie w sytuacji, gdy na większość globalnych katastrof pozostajemy zazwyczaj obojętni. Bo przemoc i nieszczęście tak nam spowszedniały. Obraz Salgado i Wendersa oszałamia jak niespodziewany flesz aparatu po oczach. Pozostawia z uczuciem dyskomfortu. Dyskomfortu ze świadomości, że to – parafrazując klasyka – ludzie ludziom i światu gotują ten los.

Polecane wino: Schuchmann Vinoterra Kisi

Spectre reż. Sam Mendes. USA, Wielka Brytania. 2015.

Spectre_3Nowy Bond jest jak świetnie skrojone technicznie wino. Wszystko się tu zgadza – zarówno w nosie, jak i w ustach. Oglądając nową część serii odnosi się wrażenie umiejętnego flirtowania nowoczesności z tradycją. Wątki oldschoolowe (które nieśmiało pojawiały się już w „Skyfall”) wybrzmiewają tu mocniej, ale ani przez moment nie ma się wrażenia pastiszu. Zresztą cała historia opowiadana w „Spectre” oparta jest na kontrze – nowoczesne metody zaprowadzenia bezpieczeństwa na świecie poprzez totalną inwigilację vs. staroświecka taktyka walki ze złem przy pomocy agentów wysyłanych w teren. Agent 007, podobnie jak i całe MI6 są, więc ucieleśnieniem przestarzałych metod wywiadowczych i odbiciem świata, który powoli odchodzi. W tak przedstawionej rzeczywistości James jest ostatnim ze sprawiedliwych. Staroświeckim płatnym zabójcą w skórze dżentelmena, który na tyle na ile starcza mu sił – trzyma świat złoczyńców za gardło. Nowy Bond jest też po prostu doskonale oglądającym się, wciągającym jak mało, który film – kinem. Pełnym wigoru, napięcia i bezczelnie brawurowych scen akcji, jakich nie ogląda się na co dzień. Ale co najważniejsze – kinem soczystym od ludzkich emocji, które na szczęście nie umknęły twórcom z pola widzenia. To po „Casino Royale” najlepszy współczesny Bond.

Polecane wino: Disznókö Aszú 5 Puttonyos Tokaj

Turysta (Force Majeure) reż. Ruben Östlund. Dania, Francja, Norwegia, Szwecja. 2014.

Force_majeure_3„Turysta” ma odwagę uderzyć w podwaliny najbardziej uniwersalnej i podstawowej komórki społecznej – rodziny. Rodziny, która nieprzerwanie od tysięcy lat stanowi punkt odniesienia dla każdego z nas. Refleksja nad jej współczesną kondycją jest gorzka. Obraz Östlunda każe przeanalizować rolę zaufania i szczerości intencji w związku małżeńskim. Jest krzykiem w temacie egoizmu i woli przetrwania versus poświęcenie dla najbliższych. Film mami i zwodzi pojedynczymi scenami i rozwiązaniami scenograficznymi. Widać w nich mistrzostwo reżysera, a przede wszystkim błyskotliwość scenariusza. Fragment z oczyszczającym i wręcz wilczym krzykiem w górach, papieros triumfu w ustach Tomasa w sekwencji ostatniej czy w końcu fenomenalny zamysł dramaturgiczny – rodzinną psychodramę rozegrać na tle nieprzeniknionych gór, pokrytych białym, prawie, że bijącym po oczach śniegiem. To wszystko sprawia, że jest to obraz niezwykle intensywny, kipiący od emocji. To dzieło – bez słowa przesady – doskonałe. Odważna próba rozmowy o sprawach niezwykle ważnych. Jeśli o mnie chodzi – proszę o więcej.

Polecane wino: Getnatoun Narine

Whiplash reż. Damien Chazelle. USA. 2014.

Whiplash_3Muzyka. Słuchamy jej codziennie. Bez niej wielu z nas nie wyobraża sobie życia. Rzadko kiedy jednak zastanawiamy się nad tym ile poświęcenia, wysiłku i pracy nad sobą wymaga jej granie, i tworzenie. O tym, ale przede wszystkim o szaleńczym pędzie do doskonałości opowiada hipnotyczny, dobry jak tylko dobry może być jazz – „Whiplash”. Film Damiena Chazelle’a ogląda się świetnie z kilku powodów. To niezwykle inspirująca opowieść o przekraczaniu własnych granic, o pasji, która może dawać pełnię szczęścia, ale i prowadzić do zatracenia. To także blisko dwie godziny fantastycznej jazzowej muzyki, która sama w sobie jest tu bohaterem. Dzięki niej obraz dziko pulsuje – czasem gna bez opamiętania, czasem zwalnia i daje chwilę wytchnienia jak kieliszek dobrego wina. „Whiplash” to też jednak cudowny pojedynek dwóch charakterów. Ambitnego, żądnego doskonałości i sławy, młodego chłopaka z domu, gdzie „większość to przeciętniacy” oraz bezwzględnego belfra, który za honor postawił sobie odkrycie wśród uczniów wielkich jazzu na miarę Charlie Parkera.

Polecane wino: Cantina Calasetta PiedeFranco

Fotosy z filmów: materiały promocyjne dystrybutorów.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s