BIG SHORT. Ekonomia, głupcze!

The_Big_Short_1Mark Twain powiedział kiedyś: – Prawda jest jak poezja, większość jej nienawidzi. „Big Short” stara się tę poezję prawdy odczarować. Film, niezwykle barwnie i przystępnie, opowiada o przyczynach, i kulisach największego kryzysu ekonomicznego współczesnego świata. Atrakcyjnym językiem „Wilka z Wall Street” oswaja z tematem nawet najbardziej zatwardziałych, ekonomicznych ignorantów. Wieść niesie, że misja niemożliwa wykonana.

Ambitny plan. Aby szeroka publiczność chciała to w ogóle oglądać, zawiłości terminologiczne i skomplikowany mechanizm dochodzenia do światowej zapaści gospodarczej (z lat 2007-2010) oraz gier spekulacyjnych na rynku nieruchomości, należało wyłożyć na talerzu w formie najbardziej zjadliwej, jak to tylko możliwe. Adam McKay podjął się tego zadania i podołał. Sukces McKaya tkwi w konwencji. Galeria gwiazdorów beztrosko odmienia przez przypadki nawet najbardziej skomplikowane ekonomiczne terminy, co chwilę zatrzymując akcję, snując dygresje, wychodząc narratorsko z akcji i zwracając się wprost do kamery. Tłumaczy cierpliwie, niczym szkolny belfer mało rozgarniętemu uczniowi. I dobrze. Dzięki temu cała ta szalona galopada o sile pieniądza, ani przez moment nie popada w zbyt hermetyczne tony, nie nudzi. Co więcej, pod wpływem trudnego do wyjaśnienia mechanizmu psychologicznego, film podtrzymuje zaciekawienie, mimo, że finał dobrze (bo nie mieliśmy wyboru) znamy z gazet i ekranów telewizorów.

nullNarratora mamy jednego, bohaterów wielu. Od początku filmu głównym opowiadającym mieni się Jared Vennett (Ryan Gosling), finansista z niemieckiego banku, który kilka lat przed wybuchem kryzysu wyczuł pismo nosem i postanowił sukcesywnie zapełniać stertą banknotów swój „schron przeciwbombowy”. W orbitę jego interesów wleci niezwykle inteligentny, wszędzie węszący ekonomiczny spisek, Mark Baum (Steve Carell) – szef niezależnego funduszu z Nowego Jorku, walczący z podłościami i nieuczciwością świata finansjery. Człowiek z nadwyraz wyczulonym nosem na pieprzenie głupot. Baum wraz ze swoją drużyną współpracowników, wiernych i doświadczonych Jedźców Ekonomicznej Apokalipsy, wpadnie (jak i jemu podobni), w obsesję dochodzenia winnych kryzysu oraz wyczekiwania nieuniknionego tąpnięcia. Jednak prawdziwym ojcem, tej tragicznej w skutkach prognozy, jest dr Michael Burry (Christian Bale) – ekonomiczny geniusz, szef fundacji, katujący na słuchawkach metalową muzykę, spędzający całe godziny przed tabelami z liczbami. To on, jako pierwszy, po przeanalizowaniu setek danych kredytowych, wysnuje tezę o ogromnym oszustwie i zmowie środowiska bankowego, które w pewnym momencie dawało kredyty na nieruchomości niemal każdemu, kto o to poprosił. To on będzie wieścił kryzys w kilkuletniej perspektywie, spotykając się z reakcjami niedowierzania i pukania się w czoło oraz (co bardzo znamienne) ze stratą zaufania i odejściem swoich inwestorów.

nullAkcja rozgrywa się na przestrzeni kilku lat. Poprzez sprytny zabieg psychologiczny, w pewnym momencie mniej już jesteśmy skonsternowani ogromem gospodarczej, globalnej katastrofy, a bardziej zaczynamy kibicować naszej garstce sprytnych, ekonomicznych umysłów i szczęściarzy, którzy na zakupieniu „snapów” (wybaczcie słownictwo, ale kino, jak widać, edukuje) na „gówniane obligacje” pod zaciągnięte (bez realnego pokrycia) hipoteki, mogą się obłowić, jak jeszcze nikt w historii. Stąd niecierpliwie wyczekujemy, aż kryzys wybuchnie, na co przygotowuje nas się już od pierwszych minut filmu.

Reżyserowi udało się w „Big Short” ujarzmić pokaźną galerię gwiazd. Bale, Carell, Gosling, Brad Pitt. Żaden z nich nie gra tylko na siebie, widać natomiast, że kolektywnie strzelają do jednej bramki. Z tygla dobrych lub bardzo dobrych kreacji wyróżniłbym szczególnie dwie doskonałe, niezwykle wyraziste role – Steve Carella i Christiana Bale’a. Bo hipnotyzują. Kiedy aktorzy pojawiają się na ekranie, nie można oderwać od nich oczu.

Ambitne zamierzenie McKaya stało się ciałem. Czuję, że spora część z żółtodziobów, którzy w życiu nie mieli w ręce podręcznika do ekonomii, a gospodarcze rubryki w prasie omijali szerokim łukiem, zobaczą jego „Big Short” z wielkim zaciekawieniem i sporą przyjemnością. Diabeł tkwi w ekspresyjnej narracji, charakterystycznym, nieco wideoklipowym montażu i dużej dawce czarnego, bo czarnego, ale jednak humoru. Żeby nadążyć za szybko zmieniającym się opisem gospodarczych mechanizmów i przyswoić ekonomiczny alfabet, trzeba śledzić ten film uważnie, i nieroztropnie byłoby pozwolić sobie na chwilę rozkojarzenia. Nie zmienia to jednak faktu, że ogląda się to wybornie.

– Wszystkie te trudne terminy zostały wymyślone przez ludzi ze świata finansów, specjalnie po to, żebyśmy nie rozumieli czym się zajmują i im to zostawili. A mówiąc inaczej – po to, żebyśmy się od nich odpieprzyli – mówi jeden z bohaterów filmu. Ten zgrabny cytat, będący trafną uwagą do specyfiki tego środowiska, to zarazem przewrotny komentarz do samego „Big Short”. Trudno się od niego odpieprzyć. ***** (5/6)

BIG SHORT (The Big Short) reż. Adam McKay. USA. 2015.

Do filmu polecam smaczną i atrakcyjną czerwień z Hiszpanii – Mencię na co dzień. Wino, które, jak film, swoim charakterem pozostawi szare komórki w gotowości bojowej, a w kontekście rozmyślań o konsekwencjach kryzysu finansowego, jego atrakcyjna cena wydaje się jeszcze bardziej atrakcyjna.

Legado_D_Farro_Mencia_RobleVinos de Arganza Legado de Farro Bierzo Mencía Roble 2011 (w ofercie gdańskiego importera Dolio Vini, cena 38 zł), to przykład przystępnej Mencii z Bierzo. Wino przy swojej ciekawej ekspresji nie traci charakterystycznych dla DNA szczepu cech, takich jak pieprzność i ziemistość. W nosie wiśnie w cukrze, doprawione zniuansowaną czerwoną porzeczką. Za tło tej owocowej panoramy robią subtelne nuty dębowe. W smaku, dobrego sortu, pożywny owoc, przełamany lekką beczkową goryczką. Winko cieliste i całkiem długie. Taniny miękkie, świetnie wypolerowane, zintegrowane z beczką. Owocowo-baryłkowy rarytas. **** (4/6)

Fotosy z filmu: materiały promocyjne dystrybutora.
Wino degustowałem na koszt własny.

Reklamy

2 comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s