POKÓJ. Żegnaj świecie, witaj świecie

Room_1Oglądałem ostatnio wywiad z Janem Nowickim. Na trącące banałem pytanie, jak żyć, odpowiedział – Z dnia na dzień. Dlatego, że miesiąc nie ma nic do zaoferowania poza tygodniami i dniami. Przypomniałem sobie tę wypowiedź na napisach końcowych „Pokoju” Lenny’ego Abrahamsona. Tylko taktyką z dnia na dzień (podkreślając niejako względność czasu i przestrzeni), uwięzieni w małym pokoju – matka i syn mogli przetrwać, trwającą siedem lat niewolę.

Czerpiąc inspirację z traumatycznych historii o Nataschy Kampusch i Elizabeth Fritzl, więzionych latami przez swoich oprawców, Abrahamson kreśli opowieść o młodej kobiecie, która spędziła siedem lat, zamknięta w maluteńkim, odizolowanym pokoju, do którego świat zewnętrzny miał dostęp tylko poprzez mały świetlik. Dwa lata uwięziona była sama, kolejne pięć już w towarzystwie swojego syna Jacka – spłodzonego przez oprawcę. Film jednak, co mogłyby sugerować zwiastuny, nie skupia się tylko na czasie spędzonym w niewoli psychopaty. Bohaterom udaje się w dramatycznych okolicznościach uciec, a Abrahamson w połowie filmu na światło dzienne wysuwa dużo ciekawszy problem. Jak (w przypadku matki) wrócić do życia po latach spędzonych w izolacji? Jak (w przypadku Jacka) w przyspieszonym tempie nauczyć się siebie i prawdziwego (nowego) świata w wieku 5 lat?

Room_2„Pokój” wyraźnie dzieli się na dwie części. W pierwszej mamy obraz świata zamkniętego na kilku metrach kwadratowych, do którego od czasu do czasu wkracza Stary Nick – dręczyciel dwójki bohaterów. To tu dostajemy dowody na to, jaka silna więź jest pomiędzy matką (oszpecona, naturalna, bezsilna cieleśnie Brie Larson – zasłużony Oscar), a chłopcem. Klasyczna i modelowa relacja matka – dziecko, doprowadzona zostaje tu bowiem do ekstremum. Ściśnięta, zawężona czasoprzestrzeń staje się architektoniczno-terytorialnym substytutem nieprzeciętej pępowiny. Matka i dziecko są ze sobą nieprzerwanie od jego narodzin. Śpią, jedzą, bawią, sprzątają, płaczą, śmieją się. Wszystko bezwzględnie razem, w czterech wąskich ścianach, odgrodzeni od świata, który zna i pamięta tylko kobieta. Po udanej ucieczce rozpoczyna się już zupełnie inny film. Lądując na miękkiej poduszce w domu matki dziewczyny, przed obojgiem rozpościera się zupełnie nowy świat, nowa rzeczywistość. A wraz z nią odkrywanie i przepoczwarzanie się ze starego „ja” w nowe „ja”.

Nowy świat to dla kobiety przede wszystkim ułożenie sobie na nowo relacji z najbliższymi – matką, ojcem i ojczymem. To także zderzenie z opinią publiczną, mediami, żądnymi sensacji i szczegółowych informacji z uwięzienia w pokoju. To również (mimo wszystko trochę zaskakujące przez wzgląd na wiek bohaterki) wyzwanie zmierzenia się na powrót z własnym „ja”. Konieczność przepracowania w głowie siedmiu lat więzienia, upokorzeń, seksualnego wykorzystywania i życia w roli szczura. Dla dziecka to wyzwanie jeszcze potężniejsze. Jack (świetny jak na swój wiek Jacob Tremblay) w wieku pięciu lat dowiaduje się, że klaustrofobicznie mały pokój, w którym mieszka razem z matką od urodzenia, to nie jest cały świat. Bo (naprawdę!) dotąd tak myślał. Chłopiec przechodzi przyśpieszony kurs teoretyczny z wiedzy o świecie zewnętrznym, by już za chwilę przekonać się na własnej skórze, że to, co opowiadała mama, to prawda. Od rażącego jasnością światła dnia, twarzy i zapachu innych ludzi, zwierząt, wygląd budynków, urozmaiconej diety, bogactwa zabawek, aż po wielowymiarowość i nieokiełznanie natury. Dla Jacka wszystko jest nowe. „Przespał” pierwszych pięć lat życia i musi te pięć lat szybko nadrobić. To niezwykłe obserwować, jak chłopiec z początku nieśmiały, zahukany, odkrywa krok po kroku czym jest życie na planecie Ziemia. Oglądanie tego, to fascynujące doświadczenie.

Room_3Seans „Pokoju”, to także mocne doświadczenie psychologiczne. Jack, z niezrozumiałych dla kogoś z zewnątrz powodów, relatywizuje zło, które dzieje się (działo) w odizolowanym pokoju. Jego poczucie dobra i zła jest mocno zaburzone, bo nie miało możliwości się rozwinąć. Jakakolwiek edukacja mogła płynąć tylko z ust matki lub z niejasnych dla małego dziecka jęków i obrazów, obserwowanych zza drzwi szafy, w której na czas wizyt Starego Nicka, kazała mu się chować. Postać grana przez Brie Larson musi z kolei stawić czoła pytaniom i wątpliwościom pojawiającym się po uwolnieniu z pułapki. Czy zrobiła wszystko, czy wystarczająco się poświęciła, żeby uwolnić swoje dziecko wcześniej? Czy może egoistycznie i bojaźliwie tkwiła wraz z nim zbyt długo w więziennej matni? Trudne i bolesne pytania, na które ciężko odpowiedzieć na chłodno, gdy emocje zaczynają grać pierwsze skrzypce.

„Pokój”, to obraz niezwykle przekonujący, twardo stąpający po ziemi i skutecznie wciągający w świat przedstawiony. Jest filmem z gatunku „nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałem”, o mocnym rysie autentyzmu. I jasne, niewolny jest od wad, lecz świat, który pokazuje (szczególnie ten widziany oczami Jacka), nie nastraja do narzekań. Co więcej, instynktownie czuję, że takie oczyszczające spojrzenie przydałoby się od czasu do czasu każdemu z nas. **** (4/6)

POKÓJ (Room) reż. Lenny Abrahamson. Irlandia, Kanada. 2015.

Domaine_Saint_Damien_Vieilles_VignesChodzą za mną ostatnio pluszowe, czerwone wina. Jedną z takich butelek, którą z chęcią napiłbym się do „Pokoju” (mięciutka, przyjemna przeciwwaga dla niewesołej historii) jest etykieta z winiarni Domaine Saint-Damien z Doliny Rodanu. Winnica należy do rodziny Saurel od 1821 roku. Jej nazwa pochodzi od starej kaplicy, która dawniej znajdowała się obok piwnicy. Krzewy winorośli mają po 50 lat. Rosną one tu albo na ubogich, naniesionych przez rzekę glebach, pełnych czerwonych kamieni albo na glebach z czwartorzędowych kamienistych złóż. Wina nie są filtrowane.

W kieliszku Domaine Saint-Damien Vieilles Vignes 2013 ze szczepów Grenache, Carignan i Mourvèdre. Barwa czerwona o intensywności w górnych rejestrach. W nosie na samym początku intensywne nuty zapachowe przywodzące skojarzenia z perfumą. Po kilku minutach aromaty się uspokajają, pojawiają się czerwone kwiaty, intensywny aromat jeżyn, zioła charakterystyczne dla wybrzeży Morza Śródziemnego. Usta ekstraktywne, wyraźnie owocowe, o łagodnie zaznaczonej linii tanin. Jedwabista, kremowa faktura. Elegancja i hedonizm w jednym. Do kupienia w DELiWINA i Solovino (w cenie od 55 zł). ***** (4.5/6)

Fotosy z filmu: materiały promocyjne dystrybutora.
Wino degustowałem na koszt własny.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s