Toskania – na drodze wyznawców Sangiovese

Sangiovese_1

Są czasem takie degustacje, są takie wina, do których nie mam potrzeby zobaczyć żadnego filmu. Same są na tyle pociągające intelektualnie, finezyjne, że wystarczają za całonocny maraton filmowy, złożony z arcydzieł kina. W jednej z takich degustacji pod nazwą „Toskania – różne oblicza Sangiovese” miałem przyjemność uczestniczyć kilka tygodni temu w Winkolekcji.

Spotkanie poprowadził i jak zawsze stanął na wysokości zadania – nieoceniony Sławomir Chrzczonowicz. Pozwolę sobie tu na pewną oczywistość – niewielu mamy w Polsce ekspertów, którzy równie interesująco i inspirująco opowiadają o winie. Świetnie było go słuchać, świetnie było przypomnieć sobie bardziej lub mniej znane fakty na temat winnej Toskanii, z profesjonalnie przygotowanej prezentacji.

Sangiovese_2
Sangiovese niejedno ma imię…

Na początek trochę teorii. Toskania, to najbardziej znany, włoski region winiarski. Jego historia sięga jeszcze VIII w. przed Chrystusem. Winorośl uprawia się tu na 60 tysiącach hektarów. W produkcji regionu wina czerwone stanowią 80 procent, a białe 20. Wśród czerwonych prym wiedzie oczywiście Sangiovese, ale w małych ilościach uprawa się też: Canaiolo, Corolino, Mammolo, Malvasia Nera, Cabernet Sauvignon, Merlot i Syrah. W bieli to głównie Trebbiano oraz Vernaccia, a także Malvasia, Chardonnay i Vermentino. Pogoda determinowana jest tu klimatem śródziemnomorskim, przy czym występują spore różnice między częścią nadmorską, a dolinami osłoniętymi wzgórzami. Gleby są głównie piaszczyste, gliniaste, w dolnych partiach regionu często wapienne. Warto zaznaczyć, że w najlepszych siedliskach winorośl rośnie na glebach wulkanicznych.

W powszechnej świadomości najpopularniejszą toskańską apelacją jest Chianti Classico. Świetne wina powstają jednak i w mniej znanych subregionach Chianti. W słynnym winie chianti do głównego szczepu Sangiovese dodaje się często inne czerwone odmiany np. Canaiolo czy Colorino. Jest to zazwyczaj domieszka kilkuprocentowa. Dwoma królewskimi obok Chianti apelacjami są: Vino Nobile di Montepulciano (800 ha) oraz Brunello di Montalcino (2000 ha). W pierwszej z apelacji powstają wina cieplejsze, o niższej kwasowości, niż chianti (Sangiovese przybiera tu nazwę Prunello gentile). W drugiej – Brunello di Montalcino – wina mają często więcej alkoholu i polifenoli. Przez wzgląd, że jest tu cieplej, niż w Chianti – wina są potężniejsze, mają bardziej kompleksowy bukiet, niższą kwasowość, wyższy garbnik. Szczep Sangiovese nazywany jest tu Brunello lub Sangiovese grosso i jest to klon wyselekcjonowany w XIX w. przez pioniera apelacji – Clemente Santi. Tyle słowem wstępu. Przejdźmy w końcu do win, które na degustacji Winkolekcji były dobre, bardzo dobre i… fenomenalne.

Sangiovese_3
System klasyfikacji chianti.

Na dobry początek degustowaliśmy zaskakująco dobre, proste chianti. Tenuta Bichi Borghesi Chianti Colli Senesi 2014 (47 zł), to świetne, mega owocowe Sangiovese na co dzień. Napiszę o nim więcej już wkrótce – przy okazji jednego z filmów.

Następne było Tenuta Bichi Borghesi Coppiole Chianti Colli Senesi Riserva 2009 (55.20 zł) czyli Sangiovese z małą domieszką Colorino, dojrzewające rok w dużych beczkach z dębu Allier, następnie rok w zbiornikach betonowych. Atakuje mocnym owocowo-ziołowym nosem. Mamy wiśnię, dojrzałą czereśnię, wkradają się też akcenty korzenne. Budowa dość poważna, owoc stonowany pokaźnym, lekko duszącym garbnikiem. Myślę, że to dobra propozycja do jakiejś pieczeni wołowej. (3.5/6)

Klasyczny region z kogutem w godle, czyli Chianti Classico – reprezentowało wino Piegaia Conti Capponi Chianti Classico 2012 (57 zł). W butelce czyste Sangiovese. Nos wyraźnie bogatszy, bardziej dynamiczny, niż u poprzednika. Mamy dojrzałe czereśnie, trochę nut mięsnych. Niezła kwasowość z żywym, ciepłym owocem o dobrze ułożonej, gładkiej fakturze. (3.5/6)

Sangiovese_4
8 gniewnych… A nie, to nie to… Różne oblicza Sangiovese.

Do klasy wyższej wskoczyliśmy dzięki La Calonica Vino Nobile di Montepulciano 2012 (96 zł) czyli Prunello gentile z drobną domieszką Canaiolo (dojrzewanie 24 miesiące w dębowej beczce). W nosie sporo czerwonych, wyraźnie dojrzałych owoców. W porównaniu z poprzednikami dużo więcej owocowego rozmachu. W ustach cieliste, pełniejsze o całkiem długim, eleganckim posmaku. (4/6)

Prawdziwa zabawa rozpoczęła się jednak dopiero przy okazji Felsina Berardenga Chianti Classico Riserva 2011 (135 zł). To 100-procentowe Sangiovese w jednym ze swoich najdoskonalszych wcieleń. Barwa wyraźnie ciemniejsza, wręcz rubinowa. W nosie intensywny niuch czerwonych, dojrzałych owoców, kwiatów. W ustach solidna struktura i koncentracja. Wino jest cudownie gładkie, wyścielone świeżością sycących owoców. Zrównoważone z hiper wysokim faktorem przyjemności z picia. Fantastyczna ekspresja, intrygująca osobowość. Klasa! (5/6)

Wioskę Montalcino reprezentowało Mastrojanni Brunello di Montalcino 2010 (189 zł) czyli czyste Sangiovese grosso (36 miesięcy w dużych beczkach z debu Allier). Ponownie rubinowa barwa. W nosie potężna dawka czerwonych, dojrzałych owoców, nuty ziemiste. Nieokrzesana ekspresja, choć ten przytłaczający nieco garbnik ma sporo elegancji. Baaaardzo długa końcówka, choć mniejsza kwasowość niż w chianti. Nie mogłem się jednak pozbyć wrażenia, że to przykład brunello, które złapało lekką zadyszkę. Brak tu powietrza, przestrzeni, które charakteryzują najlepsze wina z Montalcino. Za młode? (4/6)

Drugie wino z Felsiny – podobnie jak i pierwsze – powaliło. Felsina Rancia Chianti Classico Riserva 2011 (205 zł), to znowu 100-procentowe Sangiovese i znowu jedno z najdoskonalszych wcieleń tego szczepu na świecie. Wyczuwalne wiśnie, jagody, dużo nut kwiatowych. Świetna, jurna kwasowość, oszałamiający, finezyjny owoc, duża koncentracja. Elegancja i niezwykła kultura. Już wielkie wino, które swój najlepszy czas ma i tak jeszcze przed sobą. Klasa. (5/6)

Na koniec, jako przysłowiową kropkę nad i – degustowaliśmy wino legendę. Ta legenda, to trzecie wino z winiarni Felsina tego wieczoru – Felsina Fontallloro IGP Toscana 2009 (229 zł). W środku ponownie 100-procentowe Sangiovese, choć tym razem z dwóch siedlisk: Poggio al Sole (Chianti Classico) oraz Arcidossino (Chianti Colli Senesi). Przez zabieg mieszania winorośli z różnych winnic, ta ikona z Toskanii została według przepisów apelacyjnych wrzucona do mniej prestiżowej apelacji IGT Toscana. W wypadku tego wina, to jednak tylko pozory. Nos jest hiper skoncentrowany, a w środku: czarna porzeczka, trochę lukrecji, mokra ziemia. Stalowa budowa, duża kwasowość dzielona z gigantycznym, świetnej jakości owocem. Mega długi finisz. Tego wieczoru Fontalloro nie porwało mnie jednak, aż tak jak Berardenga, czy Rancia. Może ono (albo ja) nie mieliśmy swojego dnia. (4.5/6)

Po tej świetnej, a momentami wręcz doskonałej degustacji, tak lubianego przeze mnie szczepu – napłynęła do mnie refleksja. Czasem warto się zatrzymać, wyjść na chwilę z kina i wstąpić na drogę wyznawców Sangiovese. Nieprawdaż?

W degustacji wziąłem udział na zaproszenie importera Winkolekcja. Dziękuję.

Relację z degustacji przeczytacie również na:
Nasz Świat Win

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s