ZJEDNOCZONE STANY MIŁOŚCI. Nieznośna szarość bytu

Zjednoczone_stany_milosci_1

Pije się tu raczej wódkę, niż sączy wino, ale nie ta socjologiczna obserwacja zaprząta nam przez dwie godziny głowę.

W nowym filmie Tomasza Wasilewskiego („Płonące wieżowce”) cztery kobiety – Agata, Iza, Renata, i Marzena – żyją na anonimowym, szarym osiedlu z wielkiej płyty. Jest początek lat 90., Polska świeżo po przemianach ustrojowych. Życie kobiet wydaje się normalne, ułożone, czy wręcz – wybaczcie za słowo – szczęśliwe. To jednak tylko fasada pod którą kryją się historie dalekie od marzeń o idealnym szczęściu.

U Wasilewskiego, w siermiężnej, kwaśnej od PRL-owskiej przeszłości rzeczywistości, to kobiety miast facetów mają jaja. Agata (Julia Kijowska) żyje w małżeństwie z Jackiem (Łukasz Simlat), małżeństwie, które już od dawna przypomina wygasły wulkan. Brak tu ekscytacji, elementu zaskoczenia, ale przede wszystkim żaru, który tak napędza związek, szczególnie na jego początku. Frustrację i rozgoryczenie Agaty pogłębia jeszcze zakazana miłość do osiedlowego księdza (Tomasz Tyndyk), mężczyzny wrażliwego i ciepłego – w bolesnej kontrze do Jacka. U Agaty, więc bilans oczekiwań i rzeczywistości szura brzuchem po dnie.

U Izy (Magdalena Cielecka) nie lepiej. Tkwi w niezdrowym, wieloletnim romansie z żonatym doktorem (Andrzej Chyra), który nawet po nagłej śmierci żony nie chce wejść z nią w „normalny związek” związek. Duma i zszargane ego kobiety przyzwyczajonej do sprawowania władzy (dyrektorka szkoły) doprowadza ją do utraty godności, wystawiając jej samej żałosne świadectwo.

Renata (Dorota Kolak), wieloletnia nauczycielka rosyjskiego, musi się nagle zderzyć z wiatrem zmian, kiedy do szkoły na jej miejsce przychodzi lektorka angielskiego. Dla Renaty, będącej grubo po pięćdziesiątce, perspektywa przymusowej emerytury jest tym czarniejsza, że dla niej jako kobiety samotnej praca była szeroko otwartym oknem na świat i ludzi. Praca była wszystkim.

Najmłodsza z nich, Marzena (Marta Nieradkiewicz) wydaje się najbliżej wyobrażenia o szczęściu. Była miss z lat 80., obecnie instruktorka tańca – ma urodę, fajną pracę, sporą dawkę pozytywnej życiowej energii. Złudzenie mija, kiedy przyjrzymy się jej bliżej. Dziewczyna żyje wspomnieniami o dawnej „świetności”, frustruje się brakiem partnera, gotowa jest „oddać się” choćby dla – podtrzymującej złudzenia o karierze modelki – sesji zdjęciowej.

Zjednoczone_stany_milosci_3

Wszystkie bohaterki Wasilewskiego żyją w kokonach. Przypominają larwy, podtrzymywane przy życiu tęsknotą za refleksem piękna odbitym w męskich oczach, błogosławieństwem miłości, wizją lepszego, dostatniego, bardziej kolorowego i ekscytującego życia. Nieprzypadkowo wiele scen reżyser osadził inscenizacyjnie na klatce schodowej post-PRL-owskiego bloku. Ta (trochę łopatologiczna) metafora zamknięcia marzeń kobiet w klatce, ma jednak swoje dramaturgiczne uzasadnienie. Tak się mieszkało (i wciąż zresztą mieszka) w blokach z wielkiej płyty. Na małej przestrzeni, bez przesadnej prywatności, ze znikomą dawką powietrza, by nie powiedzieć – na egzystencjalnym bezdechu.

Deficyt szczęścia, czy choćby realnych marzeń o nim, podkreślają dodatkowo zdjęcia. Z premedytacją szare, wyblakłe, z wybrzmiewającym kwaśno-gorzkim klimatem małomiasteczkowego osiedla znikąd. Bo przecież to osiedle mogło by być praktycznie wszędzie. Nie pada nazwa miasta, nie pada nazwa regionu. Te odcienie szarości – mówi Wasilewski – toczyły nasze małe Polski od Odry po Wisłę. Nie wszędzie, nie popadajmy w czarnowidztwo, lecz takich historii i miejsc było na początku lat 90. na pewno bez liku.

To co cieszy, u mało przecież doświadczonego Wasilewskiego, to rzadka umiejętność niezakrzyczenia filmu. „Zjednoczone stany miłości” nie są przegadane. Rozmów między bohaterami jest wystarczająco mało, by odpowiednio zainscenizowane kadry mogły wybrzmieć z odpowiednią siłą. Reżyser pozostawia zwykłemu „dzianiu się” dużo miejsca. Dzięki temu film o szarej, niedotlenionej rzeczywistości paradoksalnie ogląda się z pełnymi płucami.

I tu nie mogę się powstrzymać od drobnego spostrzeżenia. Wasilewski dążąc do skrajnego realizmu przypomina jak zdrowo prowadzili się Polacy ponad dwie dekady temu. Pierwsza scena wspólnej przyjacielskiej kolacji wyraźnie pokazuje czym przegryzano pajdę chleba z kiełbasą. Szklanka wódki wlewana do gardła na raz, przepalana siarczyście zaciągniętym papierosem wyznaczała standard relaksu i życiowego upojenia. Wypada tylko podziękować za nadchodzący wkrótce wiatr zmian – otwarcia się głów i bezkresnych kulturowo-cywilizacyjnych granic. Wciągnąłem właśnie powietrze. Oddycha się rześko. Sprawdźcie sami. **** (3.5/6)

ZJEDNOCZONE STANY MIŁOŚCI reż. Tomasz Wasilewski. Polska. 2015.

W kontrze do nieznośnej szarości bytu zaprezentowanej w nowym filmie Tomasza Wasilewskiego, stoi oszałamiające bezkompromisowym owocem Sangiovese z Toskanii, z mniej znanej apelacji Chianti Colli Senesi. Colli Senesi to jeden z subregionów Chianti. Znajduje się w okolicach Sieny. Powstające tu wina często są określone jako jedne z najbardziej rustykalnych, a przez to autentycznych oblicz Sangiovese.

Tenuta_Bichi_Borghesi_Chianti

Za sprawą Tenuta Bichi Borghesi Chianti Colli Senesi 2014 w kieliszku mamy Sangiovese z małą domieszką Canaiolo. Część wina dojrzewała w beczkach, część w betonowych zbiornikach. Kolor jasno-czerwony. W nosie wyraźne wiśnie, a w zasadzie pestki wiśni, trochę niedojrzałych czereśni i szczypta kwiatów. W ustach wino o średniej budowie ciała, całkiem zdecydowanej kwasowości, drobnej taninie. Prym jednak wiedzie tu doskonały (jak na ten poziom klasyfikacji wina) owoc. Dużo świeżości Sangiovese i przyjemności na co dzień, bo to w końcu everyday wine. Ehh, chciałoby się pić takie wino na co dzień. Butelkę tę znajdziecie w sklepie Winkolekcji (cena 47 zł). **** (4/6)

Fotosy z filmu: materiały promocyjne dystrybutora.
Źródło wina – zakup własny.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s