Degustacja prosto z niebios – tokajskie Aszú

tokaj_1

Czas płynie szybciej, niż bym tego chciał. Dni przewijają się w kalendarzu z prędkością, za którą nie nadążam. Co jakiś czas udaje mi się jednak na chwilę zatrzymać, spojrzeć wokół siebie i docenić, to co mam. Wydatnie pomaga w tym wino królów i król win. Jedyny nieskalany eliksir szczęścia wśród win – słodkie Aszú z Tokaju.

Moje nabożne do niego podejście pewnie już znacie. Kiedy, więc w czerwcu na III Zlocie Blogosfery Winiarskiej nie udało mi się załapać na degustację Barolo – moje wskazanie panelu degustacyjnego mogło być tylko jedno. Wybór padł na degustację „Najlepsze wina świata – Tokaj”, którą – z typowym dla siebie kumplowskim profesjonalizmem, czy jak kto woli brawurą – poprowadził Maciej Nowicki z Winicjatywy.

Czym jest Aszú? To wino wyprodukowane ze zrodzynkowanych gron dotkniętych szlachetną pleśnią (Botrytis cinerea). Każdy szanujący się winiarz czeka na pojawienie się tej pleśni i próbuje zebrać grona, jak najpóźniej, tak by pod wpływem działania grzyba mogły one całkowicie uschnąć. Spytacie -skąd ta pleśń? Ano cały region tokajski zawdzięcza wiele dwóm rzekom – Bodrogowi i Cisowi, które przepływają przez tę krainę, a spotykają się w miasteczku Tokaj. To nad powierzchnią wody występują zjawiska atmosferyczne w rodzaju specyficznych mgieł i pożądanej wilgotności, które wpływają na rozwój, tak wypatrywanej przez winiarzy szlachetnej pleśni. Aszú zazwyczaj powstaje z mieszanki klasycznych tokajskich szczepów: Furmint, Harslevelu i Sargamuskotaly. Rzadko spotyka się jednoodmianowe Aszú, aczkolwiek nie jest to jednorożec (sensacją ostatniego sezonu było chociażby świetne Dorogi Testverek Tokaji Aszú 6 puttonyos Lónyai Sárgamuskotály 2012).

tokaj_2

Na etykietach Aszú obowiązkowo podaje się liczbę puttonyos, czyli mówiąc najprościej proporcję rodzynek w stosunku do wina bazowego lub moszczu. Im większa ilość puttonów tym koncentracja aszú jest większa, a i wino jest dużo słodsze. Dotychczas stosowane oznaczenia zawierały przedział 3-6 puttonów i tym kategoriom przyporządkowane były konkretne zawartości cukru. O tym, że ustawodawstwo i oznaczenia win aszú się zmieniają – pisał już Gabriel Kurczewski na blogu Blisko Tokaju. Temat ten jednak zostawmy i wróćmy do degustacji, dzięki której mogłem zetknąć się z – uderzając w wysokie tony – winiarskim niebem.

Uczestnicy degustacji wiedzę o Tokaju i Aszú w większości już posiedli, zatem po teoretycznym wstępie, przedstawionym ze swadą przez Maćka Nowickiego, przebierając niecierpliwie nogami – przeszliśmy do najważniejszego punktu programu czyli do degustacji słodkich Tokajów.

tokaj_3

Zaczęliśmy od – można by rzec – startera czyli młodzianina o poziomie cukru niższym, niż jego starsi bracia – Gróf Degenfeld Szamorodni 2013. W kolorze jasnozłoty. W nosie zaleca się brzoskwiniami, miodem i rodzynkami. Zaskakująco świeże jak na wino słodkie, lekkie o zauważalnej ożywczej kwasowości. **** (4/6)

Jako drugie w kolejności trafiło do kieliszka – przywiezione specjalnie na Zlot z Budapesztu przez Michała z Niewinne podróżePréselő Pincészet 6 puttonyos Tokaji Aszú 2013. W kieliszku charakterystyczna złota barwa, w nosie mocno miodowy aromat, botrytis. W ustach marmoladowe, lekko ulepkowe, trochę jakby było nieco ewoluowane. Na ten moment brakuje ułożenia, pozostaje liczyć, że poprawi się w najbliższych latach. **** (3.5/6)

Pierwszą trójkę zamykało Disznókő 5 puttonyos Tokaji Aszú 2007. Złote w kolorze. W zapachu masa brzoskiniowo-kwiatowych aromatów. Gładka, krągła struktura, super świeżość poprzez jędrną, sprężystą kwasowość, która sprawia, ze spory cukier przestaje być aż tak zauważalny. Ładna równowaga, sporo emocji, świetne Aszú. ***** (5/6)

Następne w kieliszkach pojawiło się Oremus 5 puttonyos Tokaji Aszú 2010. Barwa tym razem bursztynowa, co mogło zdradzać, że to już bardziej dojrzałe wino. Mocno wyczuwalny miód, morele i botrytis. W smaku bardziej złożone, niż poprzednicy. Usta charakteryzuje krągłość, oleistość, czy wręcz kremowa faktura. Cudowna koncentracja i kwasowość spod znaku cytrusów, świetnie równoważąca się z cukrem. ****** (5.5/6)

Za sprawą Gizella Pince 6 puttonyos Aszú 2008 niepostrzeżenie weszliśmy w świat 6-puttonowych słodziaków. Czym zaskoczyła nas Gizella? Ponownie bursztynowa szata. W nosie brzoskwinia, botrytis, suszone owoce, miód. Usta charakteryzuje spora świeżość i dla przeciwwagi ogromna słodycz. Ładna kwasowość przez co odnosi się wrażenie sporej lekkości. Pół punktu mniej, bo nie podskoczyło jednak do poziomu Oremusa. ***** (5/6)

tokaj_4

Najwyższy poziom słodyczy kontynuowało Zsirai 6 puttonyos Tokaji Aszú 2008 od sióstr Zsirai słynących już powoli ze znakomitego, wytrawnego Furminta. Ich słodkie też są niczego sobie. Bursztynowy kolor. W zapachu suszona śliwka, rodzynki, brzoskwinia. Usta o świetnej koncentracji i zauważalnej kwasowości. Charakteru dodaje oleista struktura i silna owocowa osobowość. ***** (4.5/6)

Kolejne wino uderzyło jak piorun z jasnego nieba. Patricius 6 puttonyos Tokaji Aszú 2006 z animuszem wparowało na nasze stoliki i zmiotło całą konkurencję. Zaskakująca, bo jaśniejsza od poprzedników złotawa barwa. W zapachu bogate, szerokie spektrum owoców od brzoskwini, moreli, przez figi, aż po miód kwiatowy. Piękna koncentracja, potężny cukier, ale do tego niebiańsko precyzyjna równowaga pomiędzy słodyczą i kwasowością. Barokowa owocowość i wiele płaszczyzn do medytacji nad kieliszkiem. Cudo! ****** (6/6)

O następnej butelce – mimo, że na papierze moim faworycie – czyli Aszú od Dobogó Pinceszet, przez szacunek dla producenta nie będę pisał. Wino prawie na pewno było bowiem korkowe. Wielkie emocje miały jednak jeszcze nadejść. W przedostatniej serii zetknęliśmy się z tokajską legendą – Istvanem Szepsym. Szepsy 6 puttonyos Aszú 2005 zachęca pięknym, ciemnobursztynową barwą. Nos nektarowy, rodzynkowy. Sporo miodu, ale i też owoców spod znaku daktyli i fig. W smaku koncentracja nie z tej ziemi, ale przy zachowaniu precyzyjnego balansu kwasowości i cukru. A cukru, co zanotowałem, całkiem sporo, bo aż 228 g/l. Struktura niezwykle kremowa, jedwabista. Oleiste usta charakteryzuje masa owocu, gdzie pojawia się emblematyczna brzoskwinia, ale i nieco mniej wyraźna pigwa. Genialne wino, co najmniej ten sam poziom, co ww Patricius. ****** (6/6)

Zwieńczeniem naszej podróży przez winiarskie niebo była butelka z kategorii Aszú-Eszencia. Producent Matyisák-Vízkeleti Pincészet mi znany, gościłem u niego w maju w Tarcal na degustacji różnych roczników Aszú-Eszenci, w których się specjalizuje. Do kieliszka nalano nam Matyisák-Vízkeleti Pincészet Aszú-Eszencia 2008. W oku bardzo ciemny bursztyn. W zapachu mocno ewoluowany styl o znamionach – przepraszam za słowo – rustykalności. Dużo rodzynek, suszonych owoców. W ustach sporo owocu spod znaku brzoskwini i fig. Gigantyczna słodycz podtrzymywana w pionie przez zdecydowaną kwasowość. Dobre wino, ale przy tak gwiazdorskiej konkurencji wypadło bardziej blado. **** (4/6)

Życzę każdemu przeżycia choć raz w życiu takiej degustacji. To naprawdę – bez słowa przesady – zetknięcie z winnym absolutem. Po więcej wracam do Tokaju. Do czego i Was zachęcam.

Organizatorem degustacji w trakcie Zlotu Blogosfery była Winicjatywa, wstęp był biletowany.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s