Pan i Władca góry Somló – Juhfark

somloi_juhfark_unnep_1
Juhfark i bazalt – dwa bratanki

Béla Hamvas napisał kiedyś: Wszystkie poważniejsze wina górskie odpowiadają raczej dojrzałym mężczyznom po czterdziestce, a nie płochej młodzieży, ale wino z Somló jest po prostu winem starców. Jest winem mędrców, ludzi, którzy posiedli najważniejszą życiową wiedzę – pogodę ducha. To moja osobista prawda, której nie powinienem zdradzać (…) Oszałamiające wino z Somló pozwoliło mi być jak najbliżej owej wielkiej pogody ducha, mądrości oraz stanu niezwykłego odurzenia, dzięki któremu powstał ten świat.

Choć tekst Hamvasa ma już 71 lat i jest w nim sporo nieskrywanej wzniosłości, to w zetknięciu z winami z Somló ta egzaltacja przestaje jakoś dokuczać i okazuje się wręcz jedyną naturalną reakcją na ogniste wino z góry, która do dziś pozostaje jednym z najmniej znanych zakątków winiarskich świata. I choć wciąż daleko tej idyllicznej krainie do popularności Burgundii, Toskanii, czy (grającej w tej samej lidze) Etny, to – na szczęście – zaczyna się to już powoli zmieniać. Jedną z jaskółek dobrej zmiany jest odbywająca się pod koniec września – w Somló na Węgrzech – impreza Somlói Juhfark Ünnep, czyli Wielkie Szomlońskie Święto Juhfarka. Miałem przyjemność w niej uczestniczyć w towarzystwie Michała (i jego żony) z bloga NieWinne Podróże oraz Andrzeja z Trzy kolory wina.

somloi_juhfark_unnep_2
Twarze Somlói Juhfark Ünnep

Czym jest Somlói Juhfark Unnep? To impreza organizowana na górze Somló w środku okresu zbioru winogron. Główny cel – promowanie tutejszego, autochtonicznego szczepu – Juhfarka. Kaganek winnej oświaty bohatersko niesie organizator i gospodarz wydarzenia – winiarnia Tornai Pinceszet. W tym roku w degustacji uczestniczyło 16 winiarzy, którzy zaprezentowali 30 win. Wszystkie ze szczepu Juhfark. Butelki w większości pochodziły z ubiegłego, najświeższego rocznika, ale było też kilka ciekawych, starszych wyjątków. Różna stylistyka, różny wiek win, różni winiarze. Wszystkich pogodził „ten Jeden” – Juhfark – Pan i Władca góry Somló.

Somló to wygasły wulkan, dowód na natężoną aktywność geologiczną tych terenów wiele milionów lat temu. Sama góra przypomina kształtem trapez, tudzież jak co poniektórzy twierdzą – statek UFO. Winorośl rośnie tu na bazaltowej, postwulkanicznej glebie. Produkuje się tu niemal wyłącznie wina białe, charakteryzujące się mocną kwasowością i mineralnością, nierzadko lekko utlenionym charakterem oraz specyficznym bukietem, objawiającym się w charakterystycznych ziołowo-warzywnych aromatach.

somloi_juhfark_unnep_3
Fani Juhfarka dopisali

W Somló do dziś kultywuje się tradycyjne metody produkcji, poprzez użycie starych beczek, czy macerację moszczu na skórkach winogron. Choć miejscowi winiarze chętnie uprawiają tu Olaszrizlinga, Furminta i Hárslevelű, to niekwestionowanym królem tego miejsca jest autochtoniczny szczep Juhfark, w magiczny sposób, najpełniej oddający terroir góry. Zawiedzionym pozostanie ten, kto na siłę będzie się w nim doszukiwał owocowości. Główne atrybuty Juhfarka to mineralność, nuty ziołowe i nuty krzemienia oraz łatwość do nadzwyczajnej koncentracji kwasów, jak i cukru. Z reguły powstają z niego na wskroś wytrawne wina, choć czasami zdarzają się roczniki, w których udaje się zebrać zbotrytyzowane grona. Wówczas zdolni winiarze mają pole do popisu na gruncie słodkiego (to rarytas!) Juhfarka. Choć większość stoków wokoło góry wręcz tonie w Juhfarku, to nie przypadkiem najlepsze butelki powstają z kiści pochodzących z tej najbardziej nasłonecznionej, południowej strony Somló.

To był mój trzeci pobyt w Somló i muszę przyznać, że mam w tym zakątku Węgier wyjątkowe szczęście do pogody. Był koniec września, a tu jakby środek lata! A może po prostu Somló czuwa i świeci nade mną? Sami widzicie, że magia miejsca udziela się nawet kilkanaście dni po powrocie do Polski. Wróćmy jednak do win, bo było ich tego słonecznego, sobotniego popołudnia bez liku. Poniżej wracam wspomnieniami do najlepszych z nich.

somloi_juhfark_unnep_4

Rozpocząłem nietypowo, bo od słodkiego Bogdán Birtok Késői Szüretelésű Juhfark 2015. Barwa ciemnożółta, przechodząca w złoto. Nos charakteryzujący się pigwą, szczyptą miodu i suszem owocowym. W ustach nektarowe, gęste, o wyraźnym posmaku pigwy i cytrusów. Udało się tu świetnie zrównoważyć słodycz kwasowością. **** (4/6).

Następnym ciekawym okazem degustacji było wino od „wąsatego Władka” – Laci Jászego – St. Margit Mosoly Juhfark 2015. Prawdziwy to dziwak wśród Jufarków, gdyż wino jest… musujące. Lekko, co prawda, ale jednak. Delikatny zaskakująco owocowy nos. Świeże, zielone jabłka, gruszka. Bardzo rześkie wino, o sporej mineralności, dające dużo satysfakcji. **** (4/6).

Normalność w świecie Juhfarka przywrócił Tóth Pince Kőfejtő Juhfark 2015. Somló bardzo w moim stylu, wersja user friendly. Sporo mineralności, ale też i owocu spod znaku kwaśnych jabłek, pigwy. W ustach atrakcyjnie słonawe, rześkie, świeże, z fajnym posmakiem egzotycznych owoców. Super koncentracja przy świetnej równowadze kwasowości i owocu. ***** (4.5/6)

Następne na tapecie pojawiło się Barcza Pincészet Juhfark 2015. Flaszka bez etykiety, nie na sprzedaż, powstało może z 200-300 butelek. Rarytas. Pięć dni maceracji na skórkach zrobiło tu swoje i dzięki temu dostajemy wspaniale skoncentrowaną, bogatą intensywnością aromatów butelkę o cechach win pomarańczowych. W zapachu jabłka, miód. W ustach susz owocowy, nęcąca oleistość, pełna struktura. Sporo taniny, wyraźna kwasowość. Bardzo smaczny Juhfark. Czemu go tak mało? ***** (4.5/6)

Winem specjalnej uwagi, podobnie zresztą jak i podczas mojej wcześniejszej, czerwcowej wizyty w Somló było Somlói Apátsági Pince Juhfark 2014. Prawdziwy oryginał, który pachnie jak słodkie wino, a jest na wskroś wytrawnym Juhfarkiem, choć ze sporym cukrem resztkowym. Niezwykle wyrazisty, skoncentrowany nos. W zapachu morele, brzoskwinie, miód. W smaku dużo kwasowości i owocu (szczególnie moreli i suszu owocowego). Usta piękne, bogate, ekstraktywne. Piękny, długi, hedonistyczny finisz. Cudowna interpretacja szczepu. Podtrzymuję opinię z czerwca – to jeden z najlepszych, kto wie, czy nie najlepszy Juhfark, jaki dotąd piłem. Wielkie wino. ****** (5.5/6)

somloi_juhfark_unnep_5

Ostatnim z najjaśniej świecących punktów degustacji było wino od największego producenta na górze – Kreinbacher Nagy Somlói Juhfark 2007. Już po roczniku widzicie, że to zupełnie inna bajka, niż wcześniej opisane butelki. Niespełna dziewięcioletni Juhfark udowadnia, że czas jest wielkim sprzymierzeńcem tej odmiany. W kieliszku złotawa barwa. Nos bogaty, ekstraktywny, z fajną dojrzałością, ewoluowany. W zapachu dużo nut herbacianych, zioła, nuty dymne, mokry kamień, krzemień. Smakuje, niczym ekstremalnie skoncentrowany wyciąg z minerałów. Na dokładkę trochę kredowego posmaku i siarczysta sól. ***** (4.5/6)

W trakcie Somlói Juhfark Ünnep większość win pochodziła z zeszłorocznych zbiorów. To z jednej strony atut, bo miałem okazję spróbować (często przedpremierowo) jak smakują najmłodsze „dzieci” szomlońskich winiarzy, z drugiej – pewien niedosyt. Warto pamiętać, że Juhfark, wyjątkowo jak na białe wina, potrafi brawurowo radzić sobie z czasem. Co więcej, w większości przypadków dopiero z biegiem lat osiąga szczyt formy. Starsze roczniki w trakcie degustacji tylko to udowadniały.

Z perspektywy organizacyjnej impreza okazała się niezwykle udana. Dopisały wina, dopisały humory pozytywnie nastawionych winiarzy. W tle degustacji sączyła się leniwie relaksacyjna muzyka. Dla zmęczonych gości przygotowane zostały leżaki, dla chcących coś zjeść – koktajlowe stoliki. Jedzenie, choć okrojone do minimum, było zresztą sporą zaletą imprezy. Przy grillu operował szef kuchni István Szabó. Jego słusznych rozmiarów burgery z mięsem jagnięco-wołowym wprawiały moje ślinianki w rozkoszne drżenie. Spragnionych Juhfarków gości było więcej, niż się spodziewałem, ale nie na tyle dużo, żeby zaczęło się robić tłoczno. Z tego miejsca należą się brawa dla organizatorów za dyscyplinę i limitowaną sprzedaż biletów.

Na koniec nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić Was na kolejną edycję Somlói Juhfark Ünnep. Ta już w przyszłym roku we wrześniu. Ja, licząc na więcej starszych roczników Juhfarka, planuję za rok wrócić. Może i Wy zapragniecie być jak najbliżej owej wielkiej pogody ducha, mądrości oraz stanu niezwykłego odurzenia, dzięki któremu powstał ten świat?

Fotorelację z imprezy zobaczycie na Facebooku.

Cytaty pochodzą z książki „Filozofia wina” Béli Hamvasa.
Podróżowałem do Somló, jadłem i piłem na koszt własny.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s