OSOBLIWY DOM PANI PEREGRINE. Dziwny jest ten świat

miss_peregrines_-home_for_peculiar_children_1

Jeśli uwielbiacie przejawy dziwacznej wyobraźni Tima Burtona – nie będziecie „Osobliwym domem pani Peregrine” zawiedzeni. Jeśli stwierdzicie, że Burton niemiłosiernie się powtarza i sam wystawia sobie laurkę – nie miniecie się z prawdą.

Czego my tu nie mamy. Mroczna, nieco gotycka sceneria, równoległy odrealniony świat, pętla czasowa, ekscentryczne, nietuzinkowe postaci, makabra i groteska. Jednym słowem – Burton otrzymał od autora książki „Osobliwy dom pani Peregrine” Ransoma Riggsa okazałą paczkę prezentów, jakby idealnie skrojonych pod siebie, swoje ulubione tematy, fantazje, które eksploruje już od czasów „Soku z żuka”. Na papierze zostały, zatem spełnione wszystkie warunki, aby stary dobry Tim powrócił do swoich najlepszych czasów, do filmów, choćby na miarę „Jeźdźca bez głowy”, w których jego cudaczna wyobraźnia zachęcała widzów do wejścia w ten fantastyczny świat bez pytania o bilet powrotny. Do świata, w którym chciało się zagłębiać, by zapomnieć o szarym, zwykłym świecie. Skoro, więc jest tak dobrze to… czemu nie jest dobrze?

miss_peregrines_-home_for_peculiar_children_2

Burton nie potrafi zaangażować emocjonalnie. Jego bohaterowie nie nawiązują nici porozumienia na końcu, której zaczynamy interesować się ich losami i nie możemy oderwać wzroku od ekranu. Reżyser w niewytłumaczalny dla mnie sposób utracił czucie kina, które wpisane było w jego artystyczne DNA. Przypadek „Pani Peregrine” to jednak tylko nowy akt z kilku ostatnich, chudych lat w jego kinie, kiedy wyraźnie nie może dojść do formy, a jego styl, czy filozofia kina ulegają erozji. Powtórzę się jednak. Dlaczego? Skoro pierwowzór książkowy i scenariusz układają się pod twórcę?

Film opowiada historię młodego Jake’a (Asa Butterfield), na którego od dzieciństwa wielki wpływ miał jego ukochany dziadek (Terrence Stamp) – ekscentryczny bajarz i marzyciel opowiadający niestworzone (szczególnie w oczach rodziców Jake’a) historie. Na początku filmu dziadek ginie w niewyjaśnionych, dziwnych okolicznościach na oczach (czy właściwie rękach) młodego. Następnie Jake namawia podstępnie ojca by zawiózł go do Walii, na wyspę, gdzie kryje się ponoć zapomniany sierociniec, w którym dziadek spędził w młodości cudowny czas. Tam Jake (dosłownie) wpada w pętlę czasu i odkrywa świat poza czasem i przestrzenią – cudowny dom, w którym pod opieką tytułowej pani Peregrine (Eva Green) żyją dzieci o nadprzyrodzonych, niesamowitych zdolnościach. Zdolnościach – osobliwościach, które przysparzałyby im wiele kłopotów w zwykłym świecie, stąd znalazły swoje schronienie w odrealnionej pętli czasu. Brzmi wystarczająco dziwacznie? Brzmi. Jest materiał pod reżyserskie szaleństwa Burtona? Jest. A nie wychodzi.

miss_peregrines_-home_for_peculiar_children_3

To, czemu Burton ulega w nowym filmie to zbytnie zapatrzenie w siebie, swoje filmowe fobie i tematy. Zagrywa się Amerykanin niemiłosiernie, powtarzając motywy z „Edwarda Nożycorękiego”, „Dużej ryby” i innych, swoich najlepszych obrazów. Przy tym wszystkim zapomina o istotnym faktorze, który był zawsze (oprócz ekscentryczności) wyznacznikiem jego kina – oryginalności i efekcie świeżości. Boleję nad tym, ale ani tego, ani tego nie można nowemu Burtonowi przypisać.

Książkowy pierwowzór Ransoma Riggsa dawał twórcy wielkie pole do popisu choćby galerią antagonistów głównych bohaterów – dziwnych stworów żywiących się gałkami ocznymi cudownych dzieci i kościotrupów – jednego z ulubionych motywów Burtona (vide „Gnijąca panna młoda”). Z braku czasu, a może z braku odpowiedniej atencji do projektu reżyser staje jednak w rozkroku. Odnosi się wrażenie, że sam Burton nie wiedział do końca, dla kogo robi ten film. Jego makabryczna tonacja jest zaledwie wydmuszką porządnej kinowej grozy. No, bo jak mamy się bać, kiedy główna negatywna postać Barrona (Samuel L. Jackson) jest tak karykaturalna i przerysowana, że wywołuje, co najwyżej uśmiech w kąciku ust? Z drugiej strony, jako film skierowany do młodszej widowni, „Osobliwy dom pani Peregrine” wciąż niesie sporą dawkę makabry (przywołana konsumpcja dziecięcych oczu), która nijak się ma do miłego sobotniego popołudnia z dziećmi w kinie.

W efekcie nowy film Burtona niesie zbyt mało emocji, napięcia, a także przynależnej jego najlepszym obrazom – nutki przerażenia. W swojej tonacji i odbiorze jest zbyt letni. Nie wywołuje dreszczu, nie powoduje palpitacji serca. Zbyt mało tu po prostu iskry bożej, a zbyt dużo wyćwiczonych mechanizmów. To skąd „aż tak” wysoka ocena? Powód jest prosty. To jednak wciąż Tim Burton i na tle podobnych temu filmów, jego „Osobliwy dom pani Peregrine” wciąż jednak jakoś tam się broni. No i mam do niego słabość. Po prostu. **** (3.5/6)

OSOBLIWY DOM PANI PEREGRINE (Miss Peregrine’s Home For Peculiar Children) reż. Tim Burton. USA, Belgia, Wielka Brytania. 2016.

Do dziwnego świata Burtona wybieram wino powszechnie znane i uwielbiane, którego – szczególnie niemieckie i alzackie wcielenia – wychwalane są przez winopijców pod niebiosa. Wybieram Rieslinga. Jednak, co film, to nobilitacja. Riesling, a w zasadzie w tej odsłonie Rajnai rizling, to nietuzinkowy. Bo węgierski, bo z Badacsony (regionu na Węgrzech, na północ od Balatonu).

bencze_rajnai_rizling

Winnica Bencze preferuje biodynamiczną filozofię produkcji. Właściciel przybytku i enolog w jednej osobie, wiedzę i doświadczenie zbierał we Włoszech. I jestem w stanie się zgodzić, że to apenińskie przetarcie czuć dobrze w tym Rieslingu znad „największego jeziora w Europie Środkowej”.

Bencze Rajnai rizling 2013 ma świetny, niezwykle zniuansowany owocowy smak. Usta są potoczyste, intensywne, soczyste, świeże, z dużą dawką kamienistej mineralności. Nos przynosi szczodry cytrusowo-brzoskwiniowy aromat, uzupełniony białymi kwiatami i nutami polnych ziół. Wszystko to ma też wyraźny, mineralny sznyt. Pięknie się ten nos rozwija, a butelka hojnie pokazuje jak fajną równowagę można osiągnąć miedzy kwasowością i delikatnym cukrem. To smaczne wino kupicie u importera Rafa-Wino w jego sklepie w Nowym Sączu lub w sieci sklepów z nim współpracujących. Cena 42 zł. ***** (4.5/6)

Fotosy z filmu: materiały promocyjne dystrybutora.
Wino – zakup własny.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s