SŁUŻĄCA. Twist again

ah_ga_ssi_1

Podchody – rodzaj prostej gry terenowej dla dzieci i młodzieży, polegającej na tym, że jedna grupa ucieka, zostawiając po drodze strzałki, ślady i zadania do rozwiązania a druga grupa musi ją złapać.

Przywołuję tę – cenioną szczególnie w harcerstwie – zabawę dlatego, że nowy obraz Chan-wook Parka, taką właśnie zabawę w kotka i myszkę przypomina. Zacznijmy jednak od wyznania. Przyznaję otwarcie – nigdy nie byłem wielkim adoratorem talentu Koreańczyka. Jego najsłynniejszy obraz „Old boy”, który pośród fanów kina odbił się szerokim echem, nie budził mojego zachwytu. Był dla mnie zaledwie przykładem tego, że Azjaci potrafią sprawnie kręcić wciągające thrillery. Aż tyle albo tylko tyle. Coś czuję, że ten stan rzeczy zmieni się już wkrótce wraz ze „Służącą”.

ah_ga_ssi_2

Nowy film Chan-wook Parka – adaptacja „Złodziejki” autorstwa szkockiej pisarki Sary Waters – przynosi to, co charakteryzowało dotychczasowe dokonania reżysera: gęstą strukturę narracyjną, sugestywne postaci, lekko klaustrofobiczny klimat całości. „Służąca” zapowiada jednak nowe. To, na co zwróciłem szczególną uwagę, to świeże u twórcy, niezwykle atrakcyjne elementy, które kino Koreańczyka mocniej humanizują. Mowa o faktorze zmysłowości i o prawie całkowitym ograniczeniu scen naturalistycznej przemocy.

Rzecz dzieje się w Korei, w latach 30. XX wieku. Szubrawca i oszust z nizin społecznych Hrabia Fujiwara (Jung-woo Ha) postanawia rozkochać w sobie piękną Japonkę Hideko (Min-hie Kim) – dziedziczkę wielkiej fortuny. Aby osiągnąć cel wynajmuje Sook-hee (Tae-ri Kim), posłuszną sobie oszustkę i naciągaczkę, którą podstępnie wprowadza do domu Hideko, jako jej nową służącą. Ta ma za zadanie wkupić się w łaski i wzbudzić zaufanie niczego niepodejrzewającej milionerki oraz pomóc hrabiemu rozkochać Hideko. Plan wydaje się wręcz idealny. Jak jednak (słusznie) się domyślacie, coś się w tym planie rypnie.

ah_ga_ssi_3

Równolegle do głównej intrygi – oszustwa i wyciągnięcia fortuny od Hideko – „Służąca” niepostrzeżenie staje się opowieścią o miłosnym trójkącie. Trójkąt ten w trzech rozdziałach (na które został podzielony obraz) przybiera rozmaite konstelacje i wodzi nas za nos, zacierając utarte scenariuszowe ścieżki i przyzwyczajenia najbardziej nawet zaprawionych w bojach kinomanów. Niejednokrotnie mamy tu do czynienia z kinowym twistem i wierzcie mi, niewielu z was będzie w stanie przewidzieć ekranowe wydarzenia. W nawiązaniu do miłosnego wątku „Służąca” jest także wciągającym thrillerem o wyrafinowanej zemście, która ze zwielokrotnioną siłą zaboli oponenta. Ta synergia żywiołów – namiętności i zemsty – sprawia, że film Parka jest niezwykle żywy i emocjonujący, i pomimo, że obraz trwa 145 minut, to nie pozwala Wam, ani na chwilę przysnąć.

Hipnotyzuje i przyciąga wątek wzajemnej fascynacji i lesbijskiej miłości Hideko i Sook-hee. Długie – nieprzerywane zbędnym montażem – sceny miłości bohaterek mają w sobie wiele niewymuszonego żaru i napędzane są paliwem lotniczym. Odciskują kluczowe piętno na przedstawionej historii i determinują pogmatwaną relację trójki bohaterów.

Chan-wook Park wzorem mistrza Kurosawy opowiada jedną i tą samą historię z trzech różnych perspektyw. Im dłużej trwa film tym więcej szczegółów poznajemy i zaczynamy łączyć fakty. Twist, na, którym reżyser wygrywa satysfakcję thrillerofanów zapętla się za każdym rozdziałem i rzuca nowe światło na to, co już wiemy o tym miłosnym trójkącie. Dawno już nie zostałem w kinie tak odświeżająco oszukany. Choćby, dlatego, warto „Służącą” zobaczyć.

A jakie są inne powody? „Służąca” jest obrazem stylistycznie i estetycznie spełnionym. Zaskakujące jazdy kamery (dynamiczne sceny rozmów z nagłym przybliżeniem twarzy), montaż scen sugerujący niejasną interpretację, piękne, wysmakowane sceny erotyczne – to tylko kilka z przykładów. Film Parka, to także obraz spełniony intelektualnie – wielopoziomowa intryga rozpisana na grę pozorów trójki bohaterów wybrzmiewa perfekcyjnie niczym koncert symfoniczny pod batutą najlepszego dyrygenta. A przy tym wszystkim czuć w tym obrazie szczery luz reżysera oraz brak gatunkowego spięcia. Czuje się też, że poza wszystkim chodzi tu o satysfakcję z zabawy w kino. I to udziela się widzom. Bo to, moi drodzy czytelnicy, przebłysk wielkiego kina. Takiego, które zostaje w pamięci na lata albo i dekady. ***** (5/6)

SŁUŻĄCA (Ah-ga-ssi) reż. Chan-wook Park. Korea Południowa. 2016.

Do zakręconej zabawy w kotka i myszkę rekomenduję wino z Piemontu, żywe swoją soczystością i świeżością, dynamikę i charakter wnoszące wraz ze swoim winnym DNA.

g-d-vajra_dolcetto_d_alba

G.D. Vajra Dolcetto d’Alba 2014 od jednego z najbardziej uznanych producentów w Piemoncie, wita jasno-czerwoną barwą. Wino jest wyraźnie świeże, wiśniowo-kwiatowe w zapachu. Usta charakteryzuje czysty, soczysty wiśniowy owoc oraz dłuuuga jak ostatnie filmy Tarantino kwasowość. W obejściu to Dolcetto jest mocno rustykalne i jak akurat nie będziecie mieli pod ręką kina, to z czystym sumieniem mogę Wam je polecić do wiejskich kiełbas i serów. Ten zastrzyk świeżego owocu zakupicie u importera Vini e Affini w cenie 62 zł. **** (4/6)

Fotosy z filmu: materiały promocyjne dystrybutora.
Wino – zakup własny.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s