DOBRZE SIĘ KŁAMIE W MIŁYM TOWARZYSTWIE. Perfekcyjni nieznajomi

perfetti_sconosciuti_1

Film Paolo Genovese to zabawa z cyklu: nic nie jest takie, jakim się wydaje. A jej pierwsza zasada: nie będziesz kłamał, ani miał sekretów przed przyjaciółmi – legnie w gruzach już na pierwszym zakręcie.

Ten włoski kameralny komediodramat, to trzy w jednym: ogromne dramaturgiczne zaskoczenie, popis aktorskiej brawury i jeden z najbardziej oczyszczających scenariuszy, jakie przyszło mi ostatnio oglądać. Opowieść o tym, jak skrzętnie przywdziewamy maski, udajemy, mówimy półprawdy lub kłamstwa i to nawet w obliczu najbliższych – grupy najlepszych przyjaciół.

Niewinne zabawy często prowadzą do tragedii. Jeśli stwierdzenie to przyjąć za żelazną zasadę, a pod definicję tragedii podciągnąć seans z prawdomóstwa, to gra, którą proponuje grupce przyjaciół jedna z bohaterek – jest przekleństwem dla relacji międzyludzkich.

perfetti_sconosciuti_2

Siedmioro przyjaciół spotyka się na kolacji. W trakcie luźnej pogawędki pada propozycja, żeby zagrać w grę na szczerość. Zasady: wyciągamy telefony na stół i od tego momentu czytamy wszystkie sms-y, pokazujemy mms-y i rozmawiamy z dzwoniącymi na trybie głośnomówiącym. Wydawać by się mogło – nic prostszego, przecież wszyscy świetnie się znamy. Do czasu, drodzy przyjaciele, do czasu…

Film Włocha, pod płaszczykiem niezobowiązującej komedii obyczajowej, mówi o wrodzonej naturze człowieka – naturze skrywania najgłębszych sekretów pod domową kołderką. Naturze, która w sprowokowanych sytuacjach sprawia, że kłamiemy. Jakimś wewnętrznym imperatywie, który kusi by ubierać maski, wchodzić w nieswoje role.

Ta komedia omyłek od samego początku prowokuje do śmiechu. Wstyd się przyznać, ale czerpiemy jakąś sadystyczną satysfakcję z obserwowania miotających się w zeznaniach bohaterów. Chichotamy i rżymy, a kto wie, czy czasami sami nie mamy czegoś za paznokciami. Bo „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie” to lustro, w którym wszyscy widzowie mogą się niespiesznie przejrzeć. Klucz w tym, czy obraz będzie mniej czy bardziej zakrzywiony.

perfetti_sconosciuti_3

Im jednak bliżej końca, tym towarzyszący nam w trakcie filmowej kolacji śmiech, zaczyna powoli zamierać, tak, że grzęźnie nam w gardle. A obraz Genovese (uwaga spoiler) staje się niepostrzeżenie niezwykle ważnym głosem w sprawie nietolerancji społecznej. O zgrozo! – nawet wśród przyjaciół. Coming out jednego z bohaterów jest, więc zaledwie wybiegiem do prawdziwego coming out-u każdego z osobna. Ugruntowana kulturowo i pielęgnowana przez media i religię nietolerancja wobec odmienności seksualnej jest tu naprawdę tylko pretekstem, kolejnym podstawieniem przed twarz lustra. Lustra, którego odbicie działa oczyszczająco. No właśnie – kto będzie w stanie się w nim nie przejrzeć?

Obraz Włocha – zdradzający silne konotacje teatralne – pomimo swojej teatralności, ogląda się doskonale. Akcja, zgłaszająca pokrewieństwo z „Bogiem mordu” Yasminy Rezy i jej filmową adaptacją Romana Polańskiego, jest wartka, pędzi do przodu i ani na chwilę, nie daje odpocząć. Rzucone, nawet nie mimochodem, a wprost pytanie – czy jesteś taki, jak bohaterowie filmu, czy może nie masz przed swoimi najbliższymi przyjaciółmi żadnych sekretów? – wybrzmiewa jak mocny kac po długiej nocy zakrapianej niezliczoną ilością wina. A jak jest naprawdę? Czy jesteś dla przyjaciół (jak w oryginalnym tytule) perfekcyjnym nieznajomym? ***** (5/6)

DOBRZE SIĘ KŁAMIE W MIŁYM TOWARZYSTWIE (Perfetti sconosciuti) reż. Paolo Genovese. Włochy. 2016.

„Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie”, to kino oparte na rozmowie. Wiele się tu mówi w towarzystwie pysznie wyglądającego włoskiego jedzenia, no i rzecz jasna – wina. Dużej ilości wina. Zastanawialiście się kiedyś, jakie włoskie wino jest idealnym kompanem do luźnej, przyjacielskiej pogawędki, do łączenia z pastą, pizzą, czy dajmy na to karczochami? No proszę Was – odpowiedź jest oczywista! Valpolicella! Nieprzekombinowana, prosta, odpowiednio hedonistyczna w smaku. Idealna. A w dodatku wino, które polecam, to zupełne przeciwieństwo bohaterów filmu. Nic nie udaje, mówi prawdę i tylko prawdę.

azienda_agricola_meroni_velluto_valpolicella_classico

Proponuję egzemplarz od, zdaje się jednego z najlepszych producentów w Veneto – Azienda Agricola Meroni. Winiarnia jest jak na włoskie warunki butikowa. Uprawy zajmują zaledwie 7,5 hektara. Założona w 1935 roku, rodzinna posiadłość ma pod swoją pieczą najlepsze siedliska apelacji Valpolicella Classico. Od ponad 60 lat wina producenta noszą nazwę „Velluto”, co oznacza „aksamitny”. Nic dodać, nic ująć – trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić.

Azienda Agricola Meroni Ill Velluto Valpolicella Classico 2014 (Vini E Affini, 59 zł), to wręcz ideał prostej, rozkosznej, codziennej Valpolicelli. Wewnątrz typowa mieszanka szczepów: Molinara, Rondinella, Corvina Veronese. Kolor jaśniutki, przejrzysty, szkliście czerwony. Zapach cieszy świeżo zerwaną maliną i truskawką. Usta miękkie, czyste, typowo jak na Valpolicellę chude, z soczystym, mocnym malinowym posmakiem. Fajna kwasowość zrównoważona przyjemną pestkową goryczką i drobnoziarnistą taniną. Wysoki faktor pijalności i cudowna właściwość – niepostrzeżenie samo znika z kieliszka. Teraz i Wy możecie być cudotwórcami w swoim domu. ***** (4.5/6)

Fotosy z filmu – materiały promocyjne dystrybutora.
Wino – zakup własny autora.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s