TONI ERDMANN. Traktat o zrzucaniu gorsetu

toni_erdmann_1

Szalony, niepoprawny, nieprzewidywalny, zabawny, inspirujący, inteligentny, burzący stereotypy… Długo by tak można wymieniać zalety „Toniego Erdmanna”. To triumf reżyserskiej biegłości Maren Ade i film – dowód, że warto wierzyć we współczesne kino.

Próbuję sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz bez specjalnej zapowiedzi kino tak dobitnie „wyrwało mnie z butów”. Wyprowadziło pozytywnie z równowagi. Film Ade bez ogródek i czułych słówek wymierza precyzyjnie cios w kinowe przyzwyczajenia. Resetuje głowę, oczyszcza i budzi czystą radość, że to w kinie wciąż możliwe.

toni_erdmann_2

Winfried (Peter Simonischek), emerytowany nauczyciel, dowcipniś, lekkoduch – składa niezapowiedzianą wizytę w Bukareszcie swojej córce Ines (Sandra Hüller). Ines, menedżer wyższego szczebla w jednej z korporacji, jest jak jej biznesowy outfit. Zapięta pod samą szyję w korporacyjnym kostiumie dusi w zarodku wszelkie emocje, nie pozwalając by ludzkie słabości i odruchy wydostały się na zewnątrz. Nagły przyjazd ojca wprowadzi zamęt w jej życie. Jego szalone pomysły, zwariowany humor i zacięcie aktorskie, przejawiające się w uruchamianym, co rusz alter ego – Tonim Erdmannie – wywróci do góry nogami mikroświat, który wokoło siebie zbudowała…

Film Ade to urocza w swojej buntowniczości historia o poszukiwaniu w sobie na powrót dziecka. Chwytaniu się spontanicznych odruchów i podejmowania takowych decyzji, umiejętności odnalezienia w sobie wariata. Nie przecierajcie oczu, dobrze czytacie. Odnalezienia pozytywnego wariata w sobie.

toni_erdmann_3

Ade, tym długim (blisko trzy godziny!), odstraszającym pewnie, co poniektórych metrażem – rzuca wyzwanie widzowi. Nie pozwól zatracić się w milionie zadań do wykonania, które w nieodwzajemnionej czułości podarowuje ci praca i codzienne życie. Postaraj się zatrzymać i pod żadnym pozorem nie pozwól, by życie przeciekło ci między palcami. Tak, widzę, że odezwa ta jest cokolwiek banalna. Ale wierzcie mi, sposób, w jaki zostaje to opowiedziane totalnie zbije was z tropu, zachwyci, oszołomi i jeszcze będziecie prosić o więcej.

W tym oczyszczającym, filmowym zachwycie wydatnie pomagają rewelacyjni Sandra Hüller i Peter Simonischek. Ona ciska piorunami aktorskiej ekspresji. Jest emocjonalna, wyrachowana, zimna, spięta, ale i – co widać częściej, im bliżej finału – krucha. On – krotochwilny, rubaszny, z rysem nieokiełznanego szaleństwa, ale i skrywaną nutą melancholijnego smutku. No i to jego duże ciało, którego kinetyczny wymiar o twarzy Toniego Erdmanna samo w sobie jest dodatkowym bohaterem filmu. Mistrzowski duet aktorski, bez którego popis Maren Ade straciłby na sile rażenia. Chylę czoła.

Przetnij uwierające więzy, zrzuć upinający cię gorset, nie trać humoru, zacznij oddychać wolnością myślenia… Wszystkie te refleksje będą wam się pakowały do głów w trakcie seansu „Toniego Erdmanna”. Seansu, który wieńczy genialna, śmiesząca do łez scena imprezy urodzinowej Ines. Gdybym zdradził wam jej szczegóły, powiesilibyście mnie na najbliższym drzewie. I słusznie. Dawno już nie widziałem w kinie tak wkręcającej, terapeutycznej kropki nad i. Córka pojętna, a i tata potrafi. ****** (5.5/6)

TONI ERDMANN reż. Maren Ade. Austria, Niemcy, Rumunia. 2016.

A jakie wino do tego? Szkół – co pić do niemieckiego kina – jest wiele, choć właściwa podobno jedna. Sami przyznacie, że zobaczyć dobre niemieckie kino nad Wisłą to nie lada wyczyn i rzadkość. Nie dziwota, więc, że ciągnęło mnie instynktownie w kierunku Rieslinga. Ale nie byłbym sobą, nie byłbym Waszym kiperem filmowym (termin niestety nie mój, a ukuty przez Winnego), gdybym nie doradził Wam wina płynącego pod prąd, a nie z nim. No to jest. Nietuzinkowe i nieokrzesane, zaskakujące, jak Toni Erdmann – włoskie, pomarańczowe Pinot Grigio z Abruzji. Z apelacji Terre di Chieti. Znacie? Wątpię, mało, kto zna. Dla mnie to też nowość – poznajmy je, zatem razem.

orsogna_lunaria_ramoro

Winnica Olearia Orsogna to biodynamiczny projekt. Uprawy winorośli znajdują się w pobliżu abruzyjskiego Parku Narodowego Majella. Wina z serii bio pod nazwą Lunaria posiadają bio-certyfikat Demeter. Orsogna Lunaria Pinot Grigio Ramoro Terre di Chieti 2015 (Solvino Bio, 48,50 zł) ma kolor ciemnego norweskiego łososia (długa maceracja na skórkach). Nos intensywny o zapachu zielonych świeżych jabłek, żółtych śliwek i białych kwiatów. Usta pełne, owocowe, świeże z wyraźną taniną i typową dla win pomarańczowych przyczajoną kwasowością. Wino dostaniecie na stoisku importera na warszawskim Bio Bazarze, a także w sklepie Smaki Natury w warszawskiej Hali Koszyki. **** (4/6)

Fotosy z filmu – materiały promocyjne dystrybutora.
Wino otrzymałem do degustacji od importera.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s