CAPTAIN FANTASTIC. A może by tak wszystko rzucić i wyjechać do lasu?

A może by tak wszystko rzucić i wyjechać do lasu? – przychodzi na myśl podczas seansu „Captain Fantastic”.

Film Matta Rossa to niezwykle kusząca wizja rodzicielstwa i dzieciństwa, nieskażonego regułami społecznymi, konwenansami i koncepcją „jedynej słusznej” drogi, jaką podążać mamy w wychowaniu dzieci. Na tyle kusząca i prowokacyjna, że jak wybitna literatura nurtuje, zadaje szereg pytań i nie pozwala o sobie zapomnieć po wyjściu z kina.

Opowieść o ojcu (Viggo Mortensen) sześciorga dzieci, który wraz z żoną postanowił stworzyć dla nich swoisty schron przed bezmyślną, cierpiącą na syndrom formatowania osobowości, cywilizacją. Ten specyficzny raj umiejscowiony z dala od cywilizacji, w lesie, zostanie wystawiony na próbę w momencie krytycznym, gdy matka, cierpiąca na zaburzenia psychiczne, postanowi pożegnać się ze światem. Film Rossa zawieszony jest, więc w gruncie rzeczy na postaci ojca, który musi udowodnić (przed sobą, dziećmi, sceptyczną rodziną), że ich autorska metoda wychowawcza miała sens. Że było to coś najlepszego, co można było zafundować swoim pociechom. Radość sprawia już samo obserwowanie jego (i dzieci) starań, by ten świat usankcjonować. Niech rzuci kamieniem ten, kto by tak nie chciał.

Wychowawcza szkoła przetrwania oparta na codziennych ćwiczeniach fizycznych, czytaniu urozmaiconej literatury, rozwijaniu umiejętności muzycznych, jedzeniu naturalnego jedzenia upolowanego w lesie lub rzece, ale co ważne, przy odcięciu od telewizji, gier, smartfonów i przetworzonych produktów – budzi konsternację. Konsternacja jest tym większa, bo to Ameryka. Znamienna to przecież prowokacja, w kraju, w którym rządzi bezmyślność społeczeństwa, sformatowany kodeks wychowawczy, karykaturalna poprawność polityczna, fast food-owe, bezsmakowe jedzenie, a większość produktów rolniczych dotknięta jest cudownym znakiem jakości GMO. Reżyser nie traci na szczęście z pola widzenia (i chwała mu za to) kwestii najważniejszej, leżącej u podstaw metody tytułowego Fantastycznego Kapitana. Te wszystkie starania i aktywności zmierzają przecież do jednego. Do przebywania razem z bliskimi najdłużej, jak to tylko możliwe.

Poprzez temat, ale i charakterystyczną postać Bena – ojca jednego na milion – film utrzymany jest w duchu hippisowskim, ekologicznym, slow lajfowym, slow foodowym. Ma też jakiś niepodrabialny nastrój, klimat, w którym miesza się łobuzerska, przygodowa stylistyka rodem z „Przygód Tomka Sawyera” Marka Twaina razem z – nigdy się nienużącą – poetyką kina drogi. Poza wszystkim jest to też kino, które się po prostu świetnie ogląda.

W oglądaniu na pewno nie przeszkadza galeria dobrze obsadzonych młodych aktorów. Fakt, że każdy z nich musiał się zmierzyć z bardziej doświadczonym i znanym Viggo Mortensenem, i wyszedł z tej konfrontacji z podniesioną głową – już świadczy o tym, że zadanie castingowe wykonano, co najmniej na piątkę. Sam Mortensen zaskakuje (choć czy to naprawdę zaskoczenie?) świetną, wyważoną rolą ojca. Gra trochę poza swoim emploi i wychodzi z tej potyczki zwycięsko.

Cieszy, że Matt Ross pozwala sobie na wątpliwości, że nie szkicuje postaci w czarno białych barwach. Ben nie jest przecież idealnym ojcem. Jego autorytet, jego misja wychowania dzieci tak, jak chcieli razem z żoną, zostają poddane pod sąd, wystawione na ostrzał obiekcji. Jest zresztą w filmie znamienny moment (uwaga spoiler), w którym jego wahanie doprowadza do zejścia z obranej ścieżki, do aktu poddania. Nawet „fantastyczny ojciec” nie zawsze bywa fantastyczny. Podobnie jest zresztą z postacią dziadka (Frank Langella). Teoretycznie czarny, zawistny charakter, który przez niechęć do Bena chce mu odebrać dzieci, ostatecznie okazuje się konserwatywnym, ale racjonalnie myślącym starszym panem, który szczerze pragnie tylko szczęścia swoich wnuczków.

I jak tak się nad tym filmem pochylić, to okaże się, że to wyjątkowo mądre, edukacyjne wręcz kino. A w dodatku obraz okraszony autentycznym, świeżym i niewymuszonym, często podstrzelonym humorem (pogrzeb matki!). Puenta? Proszę bardzo. Jeszcze nigdy nie oglądałem tak świetnego filmu, o tak fatalnym tytule. ***** (5/6)

CAPTAIN FANTASTIC reż. Matt Ross. USA. 2016.

Do filmu w stylistyce hippie i w duchu ekologicznym – nie może być zaskoczeń. Butelka z charakterystycznym hippisowskim wąsem. Choć sama odmiana może być już niespodzianką. Moja propozycja to wino ze szczepu, który swego czasu został odarty ze znamion atrakcyjności i autentyczności, a główny zarzut, który pod jego adresem się pojawiał, to to, że rośnie wszędzie i jest na wskroś nijaki, nudny. Pamiętacie pewnie zresztą znaną sentencję winofanów – ABC (Anything but Chardonnay). Te czasy (według mnie na szczęście) już mamy raczej za sobą i dziś bez chowania się po kątach, możemy próbować na przykład tego organicznego, biologicznego Chardonnay z Langwedocji.

Producent Domaine Bassac to winiarnia o wielowiekowej tradycji. Obecnie wina robi tu już dziewiąte pokolenie winiarzy w postaci nieco szalonych François i Jacqueline Delhon. Powstają tu wina regionalne z różnorodnej palety szczepów. Ponad 30 lat temu, kiedy producent startował z uprawą ekologiczną, wszyscy winiarscy sąsiedzi ze sceptycyzmem stukali się w czoła. Dziś okazuje się, że to oni byli w błędzie.

Domaine Bassac Le Manpòt Blanc 2015 (importer Solvino-Bio, 53 zł) to przykład na to, jak mądre podejście do beczki może się skończyć sporą satysfakcją w kieliszku. Delikatny bukiet z nutą orzecha, tostu i białych kwiatów. W smaku świeże, owocowe (jabłka), krągłe i eleganckie. Struktura jest i to dość poważna, kwasowość jednak nie wystaje. Pijąc w ciemno, nie powiedziałbym, że jest to wino ekologiczne, czy biologiczne. Potraktujcie to, jako komplement. Wino dostępne u importera, w tym między innymi na jego stoisku – co weekend na Bio Bazarze w Warszawie. **** (4/6)

Fotosy z filmu – materiały promocyjne dystrybutora.
Wino otrzymałem do degustacji od importera.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s