BADLANDS. Urodzeni premordercy

– Zawsze chciałem być przestępcą – wyznaje Kit, bohater filmu Terrence’a Malicka. Jego „Badlands” sprawia z kolei wrażenie jakby od zawsze chciało być wzorcem kina drogi o premordercach. Kina szokującego spokojnym, beznamiętnym, odartym z moralności obrazem „manii mordowania”.

Jeśli jesteście fanami obrazoburczego kina przemocy początku lat 90. i nad łóżkiem wieszaliście plakaty z bohaterami „Urodzonych morderców” i „Prawdziwego romansu”, to po „Badlands” będziecie już wiedzieć skąd Quentin Tarantino czerpał inspirację pisząc obie te historie. Inspirowany „Bonnie i Clyde”, film Malicka, to wypisz wymaluj, wyraz zwątpienia w amerykańskie reguły prawa i porządku. W moralność wypisaną atramentem na kartach konstytucji. W hipokryzję naznaczoną wybijaniem Indian i braterską Wojną Secesyjną, które zapisały się krwią na kartach tej samej (bo nie innej) historii. Ale może idę zbyt daleko? Może „Badlands” to po prostu krwawe love story na usługach kina drogi? Pobudzające wyobraźnię, prowokujące do pytań, niebezpiecznie atrakcyjne dla oka, ale tylko krwawe love story?

Mieszkająca w małym miasteczku 15-letnia Holly (Sissy Spacek) pewnego dnia poznaje o 10 lat starszego Kita (Martin Sheen). Znajomości od samego początku przeciwny jest jej ojciec. Jego nieznosząca sprzeciwu reakcja nie blokuje jednak chłopaka, który „porywa” Holly, po czym wyruszają samochodem na pustynne odludzia Ameryki, prowadząc niebezpieczne, usłane ofiarami tułacze życie. Ładny zarys fabuły, co nie? Ładny i co ciekawe, zainspirowany prawdziwymi wydarzeniami.

Pierwowzorem bohaterów „Badlands” byli Charles Starkweather i Caril Fugate. Zasłynęli w Stanach Zjednoczonych krwawymi uczynkami pod koniec lat 50. ubiegłego stulecia. Dopuścili się morderstw, o których mówiło się w całym kraju. O losach brutalnej w poczynaniach pary przypomniał sobie w latach 90. ubiegłego wieku Oliver Stone w „Urodzonych mordercach”. Co jednak znamienne, w odróżnieniu od Stone’a , Malick nie przykłada, Az tak dużej wagi do istotny scen przemocy. Na pierwszym miejscu stawia on przede wszystkim emocje zakochanej ślepo w Kicie, Holly. I kto wie, czy tym właśnie nie wygrywa.

„Badlands” niepostrzeżenie, niczym wirus, wkręca się w krwiobieg, sprawia, że mimowolnie zostajemy świadkami morderczej podróży Kita i Holly. Ich włóczęga daleka jest od romantycznych ballad i romansów kina drogi. To raczej odpowiednik survivalowej wyprawy pod namiot z piaskiem pustyni w ustach i wiatrem we włosach. Największy problem sprawia tu jednak identyfikacja z głównymi bohaterami. Dlaczego Kit zaczyna zabijać? Dlaczego z  zimną krwią i spokojem na twarzy kontynuuje morderczą serię? Z drugiej strony patrzymy na dziewczynę i nie możemy wyjść ze zdziwienia, jak to się dzieje, że tak bezrefleksyjnie, bez nuty oburzenia, sprzeciwu przystaje na reguły gry chłopaka. Czy to wszystko można wytłumaczyć li tylko młodzieńczym zauroczeniem? Ślepą miłością?

To, że te niezrozumiałe postawy wydają się tak autentyczne to wielka zasługa Martina Sheena i Sissy Spacek. Sheen, wzorujący się ubiorem, fryzurą i sposobem bycia na Jamesie Deanie, wygrywa zawadiackim spojrzeniem, bezczelnością w oku i – z pozoru tylko – niechlujną ekspresją. Jego Kit jest irytujący, frapujący i przerażający zarazem. Spacek, ze swoją młodzieńczą, piegowatą twarzą, wydaje się krucha, dziecięca, delikatna i nieznośnie naiwna. Coś jednak sprawia, że czujemy, że w środku kryje się niewytłumaczalne wyrachowanie i jakiś chłodny imperatyw, który każe jej być biernym uczestnikiem wydarzeń. Świetna, fascynująca rola.

Narysowane cienką kreską i oparte na kontraście – stoicki spokój bohaterów vs. beznamiętne morderstwa – „Badlands”, jest zapowiedzią brutalności i odhumanizowania współczesnych, często nieletnich morderców. Zapowiedzią świata, który moralnie, aż prosi się o zagładę. Piorunujące wrażenie, Malick wywołuje najprostszymi środkami. Skupieniem na twarzach bohaterów i – z pozoru tylko – idyllicznymi krajobrazami bezkresnej Ameryki. W następnych latach jego kino już nigdy nie będzie tak prostolinijne, niemanieryczne, odarte z metafor i przez to bezlitośnie uderzające w punkt. ***** (5/6)

BADLANDS reż. Terrence Malick. USA. 1973.

Metodycznej obserwacji, jak rodzi się zło towarzyszyć może tylko wino, które z jednego z jego atrybutów powstało – wino z wulkanicznego ognia. Moją propozycją wracam na moje ukochane Węgry, ale nie idąc na łatwiznę proponuję wam coś, czego większość z was – zakładam – nie próbowała.

Postwulkaniczny okręg winiarski Somló składa się nie tylko z tej słynnej góry. Wokoło niej znajdują się jeszcze dwa wygasłe wulkany, które powstały w ostatnich kilkunastu milionach lat w efekcie aktywności sejsmicznej. I tak na na zachód od słynnego szczytu Somló leży Ság-hegy, z którego pochodzi poniższe wino. Jego twórca Jász Laci, to sympatyczny wąsacz w średnim wieku, z wykształcenia architekt wnętrz, człowiek, który zakochał się kiedyś w winie, a następnie bez enologicznego wykształcenia zaczął robić w Somló (i nie tylko) wino. Skala produkcji (niecałe 3 ha areału) i w pełni autorski styl prowadzenia winnic, jak i tworzenia win sprawia, że mamy do czynienia z ręcznym winiarstwem w pełnym tego słowa znaczeniu.

St. Margit Bazalt Szemtelen Ság Juhfark 2015 powstało z gron juhfarka z góry Ság. W nosie odnajdziemy miąższ przejrzałej pigwy, zielone jabłko, gruszkę. Usta bogate, słone i słodne zarazem z wyczuwalnym cukrem resztkowym. Dużo pięknego ekstraktu, świetna równowaga cukru i kwasowości. Ładny owoc gruszki (co za długi posmak!) w uchwycie charakterystycznej krzemiennej mineralności. Brawo! Wino zakupione na Węgrzech za ok. 3.200 HUF. ***** (4.5/6)

Fotosy z filmu – materiały promocyjne dystrybutora.
Wino zakupione podczas wyprawy do Somló.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s