„W starym, dobrym stylu” i Rosso di Montalcino

To musiało się tak skończyć – przychodzi na myśl podczas oglądania podrygujących w rytmie heist movie – Alana Arkina, Michaela Caina i Morgana Freemana. Dzięki nim „W starym, dobrym stylu” to kwintesencja kinowego luzu, niewymuszonego humoru i słodkiego zapomnienia.

– Jeżeli mamy w życiu szczęście, to znajdziemy paru przyjaciół – stwierdza jeden z bohaterów filmu Zacha Braffa. To piękne i skądinąd słuszne credo jest niejako motorem napędowym tej komedii. Komedii o facetach, którzy nie powinni już nic musieć, ale zostali zmuszeni do tego, żeby… jednak musieć.

Osiemdziesięciolatkowie – Joe (Caine), Willie (Freeman) i Albert (Arkin) – powinni właśnie w oparach słodkiego lenistwa odcinać kupony od zasłużonej emerytury, tymczasem ich fundusz emerytalny zostaje zlikwidowany. W wyniku nieoczekiwanych zdarzeń wpadają na pomysł, żeby obrabować bank, który ograbił ich z oszczędności życia. No i się zaczyna…

„W starym, dobrym stylu” postawione zostało na gatunkowym fundamencie heist movie w związku, z czym lwia część akcji i dramaturgia rozgrywają się pod dyktando przygotowań do napadu na bank. Sprawności realizacyjnej i zmysłowi reżyserskiemu Zacha Braffa zawdzięczamy, że ta gatunkowa klisza nie sprawia wrażenia (a przecież aż się o to prosi) odgrzewanego kotleta. Sam pomysł, by niebezpieczny i obarczony sporą dozą ryzyka napad realizowali staruszkowie, jest już wystarczająco atrakcyjny i odświeżający, co odkurza nieco poetykę gatunku. Pomimo sędziwych i oldschoolowych bohaterów reżyser stosuje nowoczesne metody inscenizacyjne i techniczne na miarę współczesnego kina – rodem z serii „Ocean’s 11”. Mamy, więc między innymi podziały obrazu czy wskakującą animację z tykającym zegarem. Jest też i dynamiczna, pulsująca ścieżka dźwiękowa.

Oglądając film Braffa, jako widzowie czujemy się niezwykle komfortowo i bezpiecznie, a to za sprawą tria wybitnych aktorów, którzy swoją charyzmą, wyrachowaniem i niewymuszonym luzem przeprowadzają nas suchą stopą przez tę nieco szaloną akcję. No właśnie, słowo klucz – luz. To oraz lekki, pozytywny i niezobowiązujący klimat są sednem tej komedii. Już dawno w polskich kinach nie było obrazu tak radosnego duchem (pomimo niewesołych perypetii) z prostym przekazem, że nawet, jeśli teraz nie jest w porządku, to na końcu i tak wszystko się ułoży.

Nie byłoby tego luzu i takiej frajdy z oglądania gdyby nie Caine, Freeman i Arkin. Podobnie, jak ich bohaterowie, tych trzech aktorów w słusznym wieku nic już nie musi i to widać w ich występie. Sposób, w jaki rozkosznie i autoironicznie żartują sobie z własnej starości, wzajemne docinki, nastrój słodko-gorzkiego pogodzenia się z wiekiem oraz życiowa mądrość i pokora bijące z ich twarzy – to wszystko sprawia, że to kino gatunku ożywa i staje się po prostu bardziej ludzkie, bliższe i sympatycznie ciepłe.

Jeśli by za wyznacznik jakości filmu przyjąć stan emocjonalny na kilka chwil po napisach końcowych, to „W starym, dobrym stylu” zdaje ten egzamin świetnie. Poczujecie (jak mniemam) przyjemne ukłucie odprężenia, błogości i dobrze spędzonej półtorej godziny. Chwila, czy to nie o to przypadkiem chodzi w dobrej rozrywce? **** (4/6)

W STARYM, DOBRYM STYLU (Going in Style) reż. Zach Braff. USA. 2017

Mam tak (i czuję, że nie jestem w tym osamotniony), że starość kojarzy mi się z nobliwością. Jeśli dorzucimy do tego długą historię apelacji i tytułowy stary, dobry styl, to w wyniku dedukcji wychodzi mi, że do kina o tak dojrzałej obsadzie i tak młodej mentalności pasuje jak ulał moje ukochane Rosso di Montalcino, czyli tak zwany młodszy brat słynnego Brunello.

Słynna winiarnia, z której pochodzi to wino – Casanova di Neri – to absolutna czołówka Toskanii i apelacji. Producent słynie z bardzo niskiej wydajności – na poziomie 40 hl z hektara – co sprawia, że wina są niezwykle ekstraktywne i trzymają fenomenalny poziom. Obecnie uprawy obejmują 63 ha, na które składa się 7 winnic w różnych częściach apelacji Montalcino.

Casanova di Neri Rosso di Montalcino 2014 (Vininova, 105 zł) to rzecz jasna czyste sangiovese grosso, starzone 15 miesięcy w dębowej beczce. W barwie przypomina ciemną, tryskającą dojrzałością wiśnię. Pachnie podobnie tyle, że z domieszką czereśni i ciemnych kwiatów. Usta pełne fenomenalnego owocu (czereśnie, wiśnie), niezwykle finezyjne i sycące, zaokrąglone miękką, pluszową taniną. Piękna i ponętna Toskania, w której można się zakochać. ***** (5/6)

Fotosy z filmu – materiały promocyjne dystrybutora.
Wino otrzymałem do degustacji od importera.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s