Lekcja geologii z Istvánem Szepsym

Akademia Istvána Szepsy’ego w Mád © Piotr Wdowiak

Są takie spotkania z winiarzami, o których marzysz i myślisz latami. Układasz sobie w głowie odpowiednią sekwencję zdarzeń – co powiesz, jak zareagujesz, jak zachwycisz się ich winami. Jednym z takich marzeń, do niedawna niespełnionych, było spotkanie z Istvánem Szepsym. Człowiek legenda, największy winiarz Węgier, jak i tej części Europy, ojciec wybitnych, wytrawnych furmintów i twórca genialnych słodkich aszú. Jak wygląda zetknięcie z żywą legendą?

To, co uderza już przy pierwszym kontakcie z Szepsym to spokój i nieudawana skromność. W percepcji pojawiają się i rozjeżdżają dwa obrazy: pomnik wystawiony przez krytyków winiarskich, fanów wina, jak i kolegów po fachu, a naprzeciwko – człowiek z krwi i kości, tu i teraz, namacalny, opowiadający ciepłym głosem o bogactwie geologicznym Mád i Pogórza Tokajskiego. Spokojny, świadomy swojej pozycji, metodycznie przekazujący wiedzę o tutejszej ziemi.

Wiedza. Ogromna. To słowo klucz, które przewija się przez całe spotkanie w trakcie, którego każdy z nas czuje, że uczestniczy w czymś wyjątkowym. Istvan rozpoczyna swoją lekcję geologii stojąc pomiędzy dwoma kolumnami. Te mimowolnie popychają skojarzenia w kierunku greckiej akademii. I choć pewnie byłoby nie na miejscu wykrzyczeć tu hasło, które według legendy na niej widniało (niech nie wchodzi tu nikt nieobeznany z geometrią), to wiesz, że coś się dzieje. Wiesz, że uczestniczysz w niemalże mszy o tutejszym terroir.

Szent Tamás – miejsce, gdzie Szepsy oddycha pełną piersią © Piotr Wdowiak

Szepsy obraca czule w dłoniach kamienie – zeolity, ryolity, tufę – prowadząc swój spokojny, czysty w przekazie wywód o bogactwie i różnorodności glebowej tokajskiej krainy. Prezentuje grubość warstw ziemi, pokazuje mapy geologiczne. Pogórze Tokajskie było kiedyś miejscem wzmożonej działalności wulkanicznej. To dzięki niej można tu zaobserwować różnice w składzie skał, które powstały w wyniku podwodnych i nadwodnych erupcji wulkanu. Wielką rolę, zwłaszcza jeśli chodzi o mineralność, odgrywa tu zeolit. To z siedlisk nim wypełnionych pochodzą wina najwyższej klasy.

Szent Tamás © Piotr Wdowiak

Po krótkiej lekcji geologii István zabiera nas do winnic, by w plenerze zaprezentować najsłynniejsze siedliska i skały, dzięki którym tutejsze wina są tak poszukiwane, doceniane i tak po ludzku obezwładniające. Na pierwszy ogień idzie szczyt stanowiska Szent Tamás. To jedno z najlepszych i najsłynniejszych siedlisk w Mád i całym regionie tokajskim. Poznano się na nim już w XVIII wieku, kiedy to zostało sklasyfikowane jako stanowisko I. klasy. Jest ceglasto-czerwone – wygląda trochę jak wyobrażenie Marsa. Przeważa tu czerwona glina z domieszką zeolitu, ryolitu i twardej tufy. Widać wyraźnie, że Szepsy oddycha w tym miejscu pełną piersią. Trudno mu się dziwić. Z samego szczytu rozpościera się monumentalny widok na inne słynne cru tokajskie, w dole widać też wyraźnie samo Mád. Z gron z Szent Tamás powstają najbardziej kompleksowe, eleganckie wina wytrawne, jak i słodkie – szamorodni i aszú.

 

Widok z siedliska Betsek – Tokaj na wyżynach © Piotr Wdowiak

Kontynuujemy naszą geologiczną wycieczkę – następnym przystankiem jest słynne Betsek. Ziemia jawi się tu wyraźnie inna. Składa się z żółtej gliny i białej, miękkiej tufy. István jest w swoim żywiole, będąc w centrum uwagi pokazuje nam starą formę cięcia krzewów i formowania winorośli, ponoć typową dla Pogórza Tokajskiego. Krzewy tnie się tak, aby pędy rosły do góry, nie tworząc regularnych rzędów. Przy takich praktykach automatyzacja uprawy wydaje się utopią. W pozostałej części regionu rezygnuje się jednak z tych metod na rzecz regularnych rzędów wspieranych na słupkach. Stojąc w Betsek w części należącej do Szepsy’ego nie sposób nie zwrócić uwagi na majestatyczne Oreg Király dülő, bez wątpienia najbardziej spektakularne siedlisko w Mád i całym regionie (pisałem o nim tutaj). Stoi się tu na granicy dwóch z najlepszych terroir dla furminta na Węgrzech. Co tam na Węgrzech – na całym świecie. I jak tu nie zatęsknić za kieliszkiem furminta właśnie? Na szczęście nasz wyrozumiały gospodarz nie wystawia naszej cierpliwości na zbyt mocną próbę. Po ekscytującej i niezwykle pouczającej przejażdżce wracamy do winiarni na degustację.

Mistrz Szepsy w swoim żywiole © Piotr Wdowiak

Na początek Szepsy Furmint 2015, czyli wino z różnych parceli. Kamienna chłodna mineralność przy zredukowanym owocu (gruszka, brzoskwinia, zielone jabłko). Szorstki kwasowy kręgosłup ze słonym akcentem i ulatującym owocem (zielone jabłko). **** (4/6)
Jednoparcelowiec Szepsy Úrágya Furmint 2015 to znowu sporo kamiennej mineralności, lecz pojawia się tu już czystszy owoc (pigwa, brzoskwinia) z domieszką polnych ziół i nutą naftową. Usta kościste, wyżyłowane świeżą kwasowością z potężną strukturą i intrygującym owocowym wykończeniem. Surowe, purytańskie, ale jakby „cieplejsze” od poprzednika. ***** (5/6) Szepsy Hasznos Furmint 2013 pochodzi z podłoża andezytowego, z północy regionu. Rocznik, jak i kolor sugerują większą dojrzałość wina. Mamy na pierwszym planie ponownie mineralność, polne zioła, ale i nuty naftowe, beczkowe, no i znowu słusznie odmierzoną dawkę owocu (jabłka, brzoskwinie, morele). Potężna budowa, rześka kwasowość, wyraźniej owocowe ciało i słone, lekko migdałowe wykończenie. ***** (5/6) Szepsy Úrbán Furmint 2011 pochodzący z parceli blisko siedliska Úrágya, to jakby rewers poprzednika. Dużo w tym miejscu zeolitów, winorośl musi tu sięgać głębiej, niż gdzie indziej i odbija się to wyraźnie w kieliszku. Nie szukając daleko, ma się wrażenie płynnego zeolitu przy niemal zerowej obecności owocu. Słona, szorstka mineralność, arcykwasowy chłód, powab kamienia. W tle pojawia się akcent dymny i zioła. Mega mineralne, pieprzne i wytrawne, aż do bólu. **** (4/6) Jedyny w zestawie hars – Szepsy Király Hárslevelű 2010 to wino prawdopodobnie popsute tudzież nadgryzione bezwzględnym zębem czasu. Oklapły, nieczysty zwietrzały nos z resztkami słodkiej brzoskwini i pigwy w tle. Trudno oceniać wino mistrza w takich rejestrach, ale jak mus to mus. *** (2.5/6) Kolejna pozycja ze słynnego cru
to Szepsy Szent Tamás Furmint 2006, najlepszy dowód na to, jak nietypowo potrafią się starzeć wytrawne tokaje. W nosie polne zioła, kwiaty, nuty naftowe, moreli. W drugim niuchu trochę dymu. Napięte, mineralne, kościsto-kwasowe, choć jednowymiarowe i ascetyczne. Trudno się nim zachwycać. **** (3.5/6)

Ale to była degustacja… © Piotr Wdowiak

Po niełatwej i wymagającej przeprawie przez wytrawnego Szepsy’ego prawdziwym świętem były dla mnie wina słodkie, w których osiągnął precyzję i mistrzostwo dostępne dla niewielu. Pięknie było porównać już dwa cudowne szamorodni. Pierwszy z nich – Szepsy Szamorodni 2012 może się poszczycić cukrem i strukturą odpowiadający 6 puttonowemu aszú. Pachnie kandyzowaną morelą, brzoskwinią i pigwą. Są też rodzynki, nektar, miód lipowy, kwiat pomarańczy i owoce egzotyczne. Tyle tego! Usta eteryczne, baśniowe, pełne niebiańskiej koncentracji, czystego owocu i anielskiej równowagi. Hedonistycznie piękne wino. Wielkie słodkie wino do medytacji. Miazga. ****** (5.5/6) Kolega z ławki, zaledwie o rok młodsze Szepsy Szamorodni 2013. W odróżnieniu od kumpla nie ma w sobie sárgamuskotály (tylko hars i furmint). To czuć. Ponownie sporo owocu (morele, brzoskwinie), rodzynki, nuty nektarowe, kwiat pomarańczy, ale i bardziej wyczuwalna potężna słodycz. Z drugiej strony jest tu też więcej żywej kwasowości i większa koncentracja. Ekspresja równie udana jak w 2012, choć ma się wrażenie, że wino jest nieco mniej gotowe. ***** (5/6)

Broń większego kalibru Szepsy odpalił oczywiście za sprawą trzech butelek aszú. Młodziutkie Szepsy 6 puttonyos Aszú 2013 niedostępne jeszcze na rynku, na półki trafi pewnie za kilka lat. Ten dzieciak jest wręcz tłuściutki od kalorii (250 g/l cukru resztkowego). Uśmiecha się nutą botrytis, masą rodzynek, morelą, miodem i skórką pomarańczy. Hiperskoncentrowany, czysty owoc, pokaźna kwasowość – po prostu wzorowa równowaga, ale czas wiele tu wynagrodzi. Choć już dziś wysoka ocena. ***** (5/6) Inaczej kaszle Szepsy 6 puttonyos Aszú 2008, ale czemu tu się dziwić, to przecież świetny rocznik. W barwie bursztyn. W nosie pomarańcz, kwiat pomarańczy, rodzynki, kandyzowane morele, miód, karmel – toż to prawdziwa symfonia aromatów! 228 g/l cukru resztkowego, które w butelce spędziło aż 7 lat. No i te lata w smaku przynoszą ogromną koncentrację, szczodrą oleistą fakturę idącą w kierunku cudnej koncentracji owocu (morele, brzoskwinie). Aromaty i ciało przynależne niebiosom. Perfekcyjna równowaga – cudownie zintegrowany cukier z ożywczą kwasowością. Do the evoloution, babe. ****** (5.5/6) Ostatnie w zestawie Szepsy 6 puttonyos Aszú 2007 (najwięcej cukru w degustacji – 260 g/l) to nieco inna twarz tokajskiej słodyczy. Większa ewolucja, masa rodzynek, miodu, toffee, ziarna kawy, botrytis i suszonych owoców. W ustach więcej ekstraktu, niż u poprzedników. Oleista, nektarowa, utleniona ekspresja, dojrzały, rodzynkowy owoc. Grube, hedonistyczne, „jesienne” aszú. ****** (5.5/6)

Legenda Tokaju, człowiek, o którego poznaniu marzyłem odkąd zacząłem pić świadomie wino – stanął na wysokości zadania. W moim prywatnym rankingu na spełnienie winiarskich marzeń, spełnił jedno z tych najskrytszych. I choć jego wina ponownie zachwyciły i wprawiły mnie i towarzyszy tej winnej orgii w ekstazę, to najbardziej ujął mnie przecież czym innym. Skromnością. Przynależną ludziom wielkim, którzy z nikim ścigać się nie muszą. Jestem więcej, niż pewny, że kiedy w Tokaju zachodzi słońce, to na koniec dnia chodzi tylko o to, by tokaj aszú był najlepszym winem na ziemi. Tak, jak lubi mawiać sam mistrz ceremonii.

Podróżowałem do Tokaju na koszt własny. Degustowałem na zaproszenie producenta.

Reklamy

2 comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s