Lenkey Pinceszet – redefinicja czasu i hołd dla cierpliwości

Géza Lenkey – redefinicja czasu i hołd dla cierpliwości © Piotr Wdowiak

Kiedy dokładnie rok temu wracaliśmy rowerami do Mád, po dniu pełnym winiarskich emocji najwyższej próby, byliśmy już zwyczajnie zmęczeni drogą, słońcem i dziesiątkami wyplutych i spróbowanych win. Tak, to się zdarza – nawet najlepszym. Nieco spóźnieni, ale i tak przywitani szerokim uśmiechem blisko dwumetrowego Gézy Lenkey, wstępowaliśmy więc w odmęty jego rekordowo długich i głębokich piwnic nieco z duszą na ramieniu. My słabeusze, my niewierni – miało się wkrótce okazać.

Winiarnia Lenkey jest jedną z kilku miejscówek mieszczących się przy ulicy Táncsics, ciągnącej się równolegle do głównej ulicy Mád (Rákóczi ut.), tyle, że wyżej. Posiadłość obejmuje dziś ok. 10 hektarów winnic. Mieszkający na co dzień w Budapeszcie Géza, przejął ją po ojcu, który zmarł w 1999 roku. Dziś winnica słynie z wypuszczania na rynek niemal wyłącznie starszych roczników, które wiele lat czekają w butelkach w odmętach piwnic, aż w końcu ujrzą światło dzienne. W czasach, kiedy tabelka w excelu i napędzany na bieżąco zysk grają w świecie wina pierwsze skrzypce, taka postawa, choć trudna z perspektywy ekonomicznej – jest godna pochwały.

Wielki winiarz i u boku jego wielka kobieta © Piotr Wdowiak

Wyrastający (dosłownie) ponad wszystkich wielkoludów winiarskiego świata, Géza, to wysoki, postawny mężczyzna o ciepłym, pieskim spojrzeniu. Zaprasza nas byśmy usiedli przy starym stole w ciemnym, piwnicznym korytarzu kilka metrów pod ziemią. Różnica temperatur jest zauważalna. Na górze ciepły letni wieczór, jakieś 25 stopni plus nasze rozgrzane od wysiłku fizycznego czoła, w piwnicy na wyczucie około 10-15. Nie dziwi wiec, że na starcie próbujemy się z tą amplitudą oswoić, a Géza wręcz z ojcowską troską proponuje nieco zmarzniętemu redaktorowi Sochajowi sweter, który należał kiedyś… do jego ojca.

Kazamaty Gezy kryją niejeden skarb © Piotr Wdowiak

Gospodarza słabo, czy praktycznie w ogóle nie mówiącego po angielsku, wspiera dużo niższa, równie serdeczna partnerka, która opowiada nam nieco z historii winiarni i samych piwnic oraz tłumaczy wywód winiarza na temat jego winiarskiej filozofii – oczekiwania ze stoicką cierpliwością, aż jego roczniki dojrzeją. Géza przygotował dla nas prawdziwą niespodziankę – 7 furmintów i harslevelu z różnych siedlisk z 2006 roku. Wyobraźnia już na starcie zaczyna działać – 11-letnie białe wina, będzie się działo! Interesująco wygląda już sama ekspresowa dekantacja made by Lenkey. Winiarz otwiera butelki przy nas, sprawdza, czy nie są korkowe, a następnie każdą przelewa skrupulatnie przed konsumpcją do dużego dekantera, mieszając nim energicznie na naszych oczach. Choćby widok tego rytuału warty jest podróży do Mád i zejścia do tych kazamatów. W końcu przychodzi czas na wina.

Ekspresowa dekantacja made by Lenkey © Piotr Wdowiak

Na przetarcie zaczynamy od „świeżaka” – Lenkey Human Furmint 2011. Grona na to wino pochodzą z parceli położonej na Kishegy. Pachnie brzoskwinią i grzybami. W ustach mocna koncentracja owocu, wibrująca kwasowość, dużo ciała, a przy tym świeża ekspresja mimo przecież podeszłego wieku. ***** (4.5/6) Zabawa rozpoczyna się od następnej pozycji. Lenkey Furmint Kishegy 2006 częstuje nutą grzybową, mineralnością i przejrzałymi owocami (gruszka, brzoskwinia). W smaku ciepły, przejrzały owoc, mineralna ekspresja i utlenione wykończenie. ***** (4.5/6) Kolejny w stawce Lenkey Furmint Holdvolgy 2006 to krzemień, ciosane kamienie i ogólnie masa mineralności w nosie. Mamy tu wyczuwalnie mniej owocu. Intensywna, żywa, temperamentna kwasowość (potężny kręgosłup) i smakowe wrażenie, jakby dojrzałe żółte owoce oblepiały od wewnątrz nasze policzki. ***** (4.5/6) Lenkey Furmint Bomboly 2006 zaskakuje tym, że ma… stosunkowo mało dojrzałości, a przynajmniej tak to smakuje. Patrząc na rocznik brzmi jak herezja – a jednak. Pachnie cytrusami, brzoskwinią. W smaku mineralne, mocno kwasowe, dość kościste. ***** (4.5/6) Ostatni z próbowanych furmintów – Lenkey Furmint Uragya 2006 – to w zapachu minerały, limonka, kiszonka i krzemień. W ustach potężna koncentracja, cytrusowa gargantuiczna kwasowość i wrażenie płynnego kamienia. ***** (5/6)

11 lat w butelkach! © Piotr Wdowiak

Kolejną stawkę old timerów, tym razem ze szczepu harslevelu rozpoczyna Lenkey Harslevelu Bomboly 2006. W aromacie sporo kandyzowanej moreli i brzoskwini, kwiaty polne, nuta pikantnych przypraw, zleżałe liście i grzyby. Mega ekstraktywne usta (długi posmak dojrzałych jabłek) i masywna kwasowość. ***** (4.5/6) A na koniec gwiazda wieczoru, jak się zaraz okaże – Lenkey Harslevelu Kishegy 2006. Nos wita się nutą grzybową, dojrzałymi jabłkami, kamieniami i polnymi ziołami. Barokowe usta tryskające szczodrym owocem (jabłko, morela). Powabna ekspresja odmiany podana w bardziej rozbuchany sposób – wyraźniejszy owoc, cukier resztkowy i pełno słońca zamkniętego w przykurzonej czasem butelce. Mój faworyt. ***** (5/6)

Po spotkaniu z winami Gézy Lenkey nasuwa się wyraźnie jedna refleksja – butelki z tego samego rocznika w wyniku długiego dojrzewania zatracają nieco z właściwości odmianowych szczepów przez co furmint i harslevelu zbliżają się do siebie jeśli chodzi o wrażenia sensualne. Dużo łatwiej zauważyć różnice między butelkami z różnych siedlisk. Co bezsprzeczne – wszystkie wina trzymają wciąż wysoki i równy poziom. Najbardziej zachwyca chyba jednak podejście winiarza. Nie ma się co wstydzić górnolotnych i romantycznych sformułowań, bo Lenkey, aż sam się o nie prosi – jego butelki, osobne, nietuzinkowe, to redefinicja czasu i hołd dla cierpliwości w świecie wina. I jakimś dziwnym trafem ten winiarski old school jest tak bliski memu sercu. Jak rzadko który.

Podróżowałem do Tokaju na koszt własny. Degustowałem wraz ze Sławkiem Sochajem na zaproszenie producenta.

Do Polski wina Lenkey Pinceszet sprowadza Monte di Vino.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s