„Ella i John” i Gasper Wines Malvazija

„Ella i John” czyli współczesna oda do bliskości, co prawda eksploruje znane już i oklepane motywy kina drogi i ucieczki dwójki zakochanych, ale najważniejsza i tak staje się tu odpowiedź na pytanie – jak to robi. Opowieść o poświęceniu, poszukiwaniu pasji życia i nieprzemijającej miłości starego małżeństwa – koi nerwy i okazuje się być zaskakująco młodzieńcza duchem.

Cierpiący na choroby wieku podeszłego – Ella (Hellen Mirren) i John (Donald Sutherland) –wyruszają, a w zasadzie uciekają z domu (gdzie najchętniej widzieliby ich córka i syn) na wyprawę starym klasycznym amerykańskim kamperem RV – „The Leisure Seeker”. Trasa wiedzie z Bostonu do słynnego domu Ernesta Hemingwaya w Key West na Florydzie. Nie lada, więc to wyzwanie. Po drodze spotyka ich oczywiście – jak to w kinie drogi – mnóstwo, często nieoczekiwanych przygód. Ale czemu by nie podołali – chorzy na nowotwór i cierpiący na demencję starczą – bohaterowie.

Niekwestionowaną siłą filmu Paolo Virziego są – rzecz jasna – Mirren i Sutherland, ale nie chodzi tu tylko o ich znakomitą – do czego przyzwyczaili – grę aktorską, lecz bardziej o to, co między tą dwójką zakochanego wciąż w sobie małżeństwa się dzieje. A w sumie to mówi. Prawdziwym powiewem świeżości (brawa dla scenarzystów) są ciągłe przekomarzania się dwójki staruszków. Kiedy oglądamy, jak Mirren po raz kolejny „wypomina” Sutherlandowi, że ten znowu coś zapomniał (jak mógł?!), ten z kolei miota się pomiędzy trzeźwością umysłu, a nawracającymi amnezjami, odpowiadając na jej zaczepki, jak gdyby nigdy nic. Albo, kiedy nagabuje kelnerki w kolejnych przydrożnych barach, opowieściami o swoim ukochanym Hemingwayu. Na takie obrazy serce samo się raduje, a uśmiech triumfalnie wstępuje na lica. Pomimo jawnych żartów z ułomności, przynależnych starości, wszystkie te sceny podane zostają „od serca” – czułością, wyrozumiałością, ale co najważniejsze – ciepłym i empatycznym poczuciem humoru.

Choć obraz „Ella i John” wzorowo pracuje na wizerunek klasycznego kina drogi, lansując wartości stanu „bycia w podróży” – poznawania nowych ludzi, odkrywania siebie na nowo, poszukiwania pasji życia – to przemyca coś daleko bardziej cennego. Portret pięknych, bo nieudawanych, doświadczonych życiem, niezakłamanych makijażem, pooranych zmarszczkami twarzy, symbolizujących wieloletnie uczucie dwojga ludzi. Uczucie pełne poświęcenia, wyrozumiałości dla wad i entuzjazmu dla zalet. Gotowości do przymknięcia oka na często fundamentalne, popełnione kiedyś błędy. Miłości, która nie przemija.

Nazwa kampera „The Leisure Seeker”, odgrywającego tu nie mniejszą rolę, niż sami bohaterowie, w wolnym tłumaczeniu oznacza – poszukiwacz rozrywki. Ella i John lepszej nazwy na swoją ostatnią wyprawę w poszukiwaniu życia, wymarzyć sobie nie mogli. Trudno się jednak wyzbyć wrażenia, że tą – piękną skądinąd nazwę – można by swobodnie zamienić na słowa „miłość”, czy „bliskość”. Do drogi w celu ich pielęgnowania niejeden z nas powinien usiąść za kółkiem. ***** (4.5/6)

ELLA I JOHN (The Leisure Seeker) reż. Paolo Virzi. Francja, Włochy. 2017.

Do kina drogi proponuję wino kojarzące się z latem. Dobrym tego przykładem może być lekka i zwiewna malvazija ze Słowenii. Jak już podróżować, to trochę dalej na południe.

Gasper Wines Malvazija 2016 pochodzi z regionu Goriska Brda – niewielkiego obszaru położonego na zachodzie Słowenii. Malowniczy teren złożony z wielu winnic i stromych wzgórz to miejsce spotkania 3 kultur: słowiańskiej, romańskiej oraz germańskiej. Doszukiwanie się tych elementów w samej butelce byłoby pewnie zadaniem nieco karkołomnym, na szczęście nam powinno wystarczyć samo wino.

A wino to 100-procentowa malvazija (lokalna nazwa odmiany malvasia istriana, winogrona typowego dla wybrzeża Słowenii i Chorwacji). W kolorze łagodnie żółte z zielonkawym refleksem. Pachnie mieszanką limonki, owoców egzotycznych i białych polnych kwiatów. W ustach średnia struktura, ale za to jest mega świeże, intensywnie owocowe (cytusy), trzyma pion dzięki charyzmatycznej kwasowości i lekko gorzkiemu, migdałowemu posmakowi. Ten powiew rześkości ze Słowenii do dostania u polskiego importera Wine Avenue (cena 55 zł). ***** (4.5/6)

Fotosy z filmu: materiały promocyjne dystrybutora.

Wino otrzymałem do degustacji od importera.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s